W najnowszym odcinku "Całego tego zgiełku" Smolik przytoczył historię ze swojego dzieciństwa, która – jak mówi – uczyniła go człowiekiem głodnym ciągłego poznawania najodleglejszych aspektów życia. Jako dwunasto- czy trzynastoletni chłopiec wyjechałem na rok zagranicę […] w okolicy stanu wojennego. Wyjechaliśmy z mamą – bo ojciec za długo siedział za granicą, nie bardzo mógł wrócić, bo miał tam świetną pracę – i to było Peru. Prawie rok spędziłem w Peru jako dzieciak. I kiedy wyjeżdżałem zostawiałem Polskę, która była takim moim domem, który znałem, rozumiałem i właściwie taką zastaną rzeczywistością, która była jaka była po prostu. Ona była w mojej pamięci, ale kiedy wróciłem – cały czas ją idealizując w głowie kiedy byłem tam – zastałem ją z zupełnie innej perspektywy i faktycznie miałem chęć wyrwania się stąd. Zobaczyłem mnóstwo rzeczy, które były w Polsce nie za fajne […]. [W Peru – przyp. red.] było kolorowo, ciepło, pachnąco. Dla dziecka to marzenie.

Przy okazji nagrania Smolik podzielił się też swoimi obserwacjami na temat zmieniającego się świata muzyki i tego, czy miarą sukcesu artysty jest dziś ilość sprzedanych płyt. Myślę, że większym sukcesem są zasięgi Instagrama i Facebooka oraz tego typu rzeczy, które przekładają się na kontrakty reklamowe. Wydaje mi się, że trochę muzyka przestała być o samej muzyce, a jest jakby o lifestyle’u, otoczeniu, o wszystkim, co dziś szybkie i atrakcyjne.

"Cały ten zgiełk" to cykl autorskich wywiadów, w którym Grzegorz Betlej rozmawia z największymi gwiazdami polskiej sceny muzycznej. Dotychczas w jego podcaście gościli między innymi Margaret, Ten Typ Mes, Grażyna Łobaszewska czy Natalia Przybysz. Wszystkie wywiady znajdziesz TUTAJ, natomiast odcinka ze Smolikiem posłuchasz poniżej.