Trwa ładowanie...

Arek Kłusowski: "Teraz mogę jechać po bandzie" [Open FM Podcast]

Po dwóch latach od debiutanckiego krążka powraca z nowym albumem. Mocniejszym, dojrzalszym, bardziej dobitnym. Mówi wprost o tym, że nie zgadza się na zastaną rzeczywistość, walczy z systemem, chce otwierać oczy. Oto Arek Kłusowski.

Share
Arek Kłusowski (fot. Piotr Porębski)
Arek Kłusowski (fot. Piotr Porębski)
d1v8i8k

Spotykamy się przy okazji premiery najnowszego albumu Arka, „Lumpeks”. To łączenie ze sobą tego, co ważne – a więc tematów społeczno-politycznych, z wyjątkowo zabawową formą muzyczną czerpiącą garściami z lat osiemdziesiątych. Widzimy się w momencie, w którym płytę można już kupić w sklepie, ale nie można jeszcze usłyszeć jej interpretacji na koncertach. Czy to przekleństwo dla artysty, bo występowanie przed publicznością jest kompatybilną częścią wydawania muzyki? A może to również znak systemu, z którym należy walczyć?

Całej rozmowy z Arkiem Kłusowskim posłuchacie TUTAJ, natomiast poniżej wybraliśmy kilka fragmentów z wywiadu, by zachęcić Was do sięgnięcia po całość.

 Grzegorz Betlej: Wydajesz płytę w środku pandemii, kiedy nie wiemy, czy zostanie uruchomiona możliwość grania koncertów. To duży stres?

Arek Kłusowski: Płyta miała się ukazać dużo wcześniej, ale pandemia pokrzyżowała nam trochę plany. Mimo to nie chciałem, żeby za długo przeleżała w szufladzie, bo straciłbym do niej sentyment, bo nie byłbym na bieżąco z przekazem. Ta pandemia nabiera teraz nowego znaczenia, bo niby wszystko się otwiera, zaczyna się odmrażanie gospodarki, więc i płyta może też nabierać nowego znaczenia i dawać trochę nadziei. I może będzie czwarta czy piąta fala pandemii, ale już dzieje się coś dobrego – szczepienia, świadomość.

d1v8i8k

Wydawanie muzyki w takim czasie, w którym teraz się znajdujemy, nie stresuje mnie bardzo, bo sam nie wiem, czy ta rzeczywistość nie utrzyma się jeszcze bardzo długo. Poruszanie się w nowych zasadach po omacku powoduje niepewność. Nie wiem co będzie dalej z koncertami, na razie to bardzo absurdalne, że rząd nie pozwala na granie. Tylko nasza branża jest dalej zamrożona, wszyscy inni mogą występować na scenie, tylko nie my. A my jesteśmy przecież wielotysięczną armią ludzi. Ten rząd pokazuje jaki ma stosunek do muzyki i kultury, czyli żaden. Oczywiście są uprzywilejowane grupy związane z wiadomo którą telewizją, która może mieć w amfiteatrze w Opolu publiczność, ale dwa dni później koncert grupy, która nie jest za pan brat z rządzącymi, już nie może skorzystać z tych przywilejów. Ja mam na te wakacje zaplanowane osiem koncertów, w tym parę festiwali, już pierwszego lipca zagram premierowy koncert płyty „Lumpeks” w Pradze Centrum, ale to wciąż wielka niewiadoma. Jesteśmy sfrustrowani, bo od wielu miesięcy nie zarabiamy. Patrzę jednak z nadzieją w przyszłość.

Ty byłeś wśród artystów, którzy zagrali w mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu [podczas październikowego Strajku Kobiet dla protestujących z okna jednego z warszawskich mieszkań zagrało kilkunastu polskich artystów – przyp. red.]?

Śpiewałem tam „Somewhere Over the Rainbow”. To był magiczny moment, bo policja chciała przerwać ten manifest, spisywała ludzi. To coś, co zostanie mi w pamięci na długo. A przecież nie powinno dochodzić do takich sytuacji w XXI wieku, nie powinniśmy przecież dziś już walczyć o normalność.

Twój nowy krążek otwiera utwór „Nie przechodźmy na ty”. To mi się też kojarzy z dystansem, a jak dystansem, to i pandemią.

Dużo jest na tym krążku analogii do obecnych czasów, do nowej rzeczywistości, żeby nie powiedzieć „nowego ładu”. Tu chodzi też o inny dystans, o przełamywanie strefy komfortu, w której się poruszasz. To utwór o desperacji osób, które wydają się być w pełni szczęścia, a po wyłączeniu magicznego przycisku w telefonie siedzą samotnie w kącie i mają zaburzoną percepcję.

Mówisz z melancholią o czasach, w których nie było internetu.

Trochę tak, bo to bycie online w trakcie pandemii przyspieszyło w nas tryb przejścia w awatara. Od dawna internet był wyznacznikiem osiągania sukcesu, zyskiwania popularności, ale teraz to strasznie przyspieszyło, a sieć stała się najważniejszym medium.

d1v8i8k

Mówisz o tym krążku, że jest „próbą ponownego wystylizowania twojej muzycznej tożsamości”. Dotąd nie byłeś tym, kim dokładnie chciałeś być?

Na pewno nie byłem na tyle świadomy i nie miałem na tyle czasu, by stać się radykalnym w wyrażaniu tego, kim chcę być. Pandemia to był czas zostawania ze samym sobą i możliwości określenia tego, czego chcę, a czego nie chcę. Mogłem bardzo długo porozmyślać, mogłem stać się bezkompromisowy. Wcześniej moja droga była szukaniem, wieloma próbami i błędami, które można nazwać chaosem. A teraz mogłem pomyśleć, że już nie chcę dogadzać wszystkim, bo to nieapetyczne. Teraz mogę jechać po bandzie, robić wyłącznie to, na co mam ochotę.

A za co przepraszasz w najbardziej znanym utworze – „Idealny syn”?

Przed trzydziestką zdałem sobie sprawę z tego, że moje życie sobie spokojnie płynie, nauczyłem się i dyplomacji i pokory. Przepraszam za to, że być może kogoś skrzywdziłem i zrobiłem coś głupiego, ale młodość przecież jest od tego, żeby robić te głupoty, bo potem nie wypada. Nie boję się jednak przeprosić, przyznać do błędu.

d1v8i8k

Wypowiadasz na tej płycie dość gorzkie słowa. Odnoszę wrażenie, że jest tam sporo o zagubionym pokoleniu koło trzydziestki, które nie wie dokąd pójść.

Tak jest. Ja też tak wiele lat żyłem. Po wielu turbulencjach się zatrzymałem i pomyślałem, że czas zrobić czystki – tak w głowie, jak i wokół. Dopóki masz anarchię w głowie, nie potrafisz dokładnie sprecyzować swojego miejsca na planecie, jakiegoś celu. Kiedyś nie wiedziałem o tym, co chcę w życiu robić. „Lumpeks” jest o tym, że często wchodzimy w nieswoje buty, w cyrkowe przebrania.

Ja jestem bacznym obserwatorem. Często widzę, że jakaś osoba opowiada mi o swoich poglądach, a potem, w większym gronie, zmienia swój pogląd na podstawie tego, że ktoś inny ma jakieś zdanie. Dużo osób tak żyje, bardzo kłamie, bo jednym kliknięciem myszki możesz zamknąć kontakt, zablokować coś, usunąć, a potem idziesz dalej i nie masz sentymentu. A ludzie to przecież największa inspiracja. Co ci z tego, że przeczytasz setki książek, skoro to ludzie cię stymulują do zmian i bez nich próchniejesz. Największe rewolucje w głowie przeżyłem dzięki ludziom, którzy mnie inspirowali.

Poprzednimi gośćmi podcastów Open FM byli między innymi: Andrzej Piaseczny, L.U.C, Natasza Urbańska, Mery Spolsky i Paulina Przybysz. Rozmów z nimi możecie posłuchać TUTAJ. Natomiast całą rozmowę z Arkiem Kłusowskim znajdziecie także poniżej.

Arek Kłusowski: "Teraz mogę jechać po bandzie" [Open FM Podcast]

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1v8i8k

Podziel się opinią

Share
d1v8i8k
d1v8i8k