Beata Kozidrak, która świętowała ostatnio 60. urodziny, jest jak wino - im starsza, tym lepsza. Kilka dni temu Monika Brodka nominowała ją do udziału w akcji Hot16Challenge2, której celem jest zbiórka środków na rzecz służby zdrowia walczącej ze skutkami pandemii koronawirusa. Beata Kozidrak naprawdę poważnie potraktowała to wyzwanie, aczkolwiek z właściwym sobie dystansem i poczuciem humoru. Być może obejrzeliście już setki klipów w ramach H16CH2, ale ten jest naprawdę wyjątkowy.

Kozidrak, znana wszystkim chyba Polakom z rockowych hitów (np. "Co mi panie dasz", "Płynie w nas gorąca krew", "Biała armia") oraz popowych ballad ("Dwa serca, dwa smutki", "Ta sama chwila" czy "Modlitwa o złoty deszcz"), po raz pierwszy w swojej ponad czterdziestoletniej karierze sięgnęła po... stylistykę hip-hopową. I to z jakim efektem! Otoczona luksusowymi, królewskimi atrybutami oraz wianuszkiem przystojnych modeli, Kozidrak wciela się tu niemalże w rolę polskiej Nicki Minaj.

Konstrukcja utworu luźno nawiązuje do "Lokomotywy" Juliana Tuwima. Pani Beata nie boi się kpić ze świata polityki i ostatniego kryzysu w koalicji rządowej wokół wyborów prezydenckich, a także samego Hot16Challenge Andrzeja Dudy: "Wjeżdża na koniu Gowin Wspaniały / A za nim biegnie chłopiec zdyszany / Tak walczył z ostrym cieniem zawzięcie / „Chłopie, dasz radę!” - krzyczę do niego / Może ci hita zrobię jakiego?".

Dalej w kawałku mamy sporo pozornie typowych dla rapu, ale tak naprawdę autoironicznych przechwałek - Kozidrak sama siebie mianuje królową: "Ja - dom z marmuru. nic mnie nie wzruszy / Może utonę w długach po uszy / Lecz blond królowej COVID nie ruszy / Blond królowej COVID nie ruszy".

Logo - Wirtualna Polska
Logo - Wirtualna Polska