Zbiórka miała pomóc córce Pono
W opisie zbiórki, której pierwotny cel wynosił pół miliona złotych, Karina Wacławik wyjaśniała, że po raperze nie pozostał żaden majątek – ani mieszkanie, ani wartościowe przedmioty, które mogłyby stanowić zabezpieczenie dla Michaliny. Jak tłumaczyła, tzw. "masa spadkowa" obejmuje przede wszystkim zobowiązania finansowe, a ich uporządkowanie wymaga czasu i środków.
Podkreślała również, że nawet jeśli w przyszłości córce przypadną tantiemy za twórczość Pono, trudno traktować je jako stabilne źródło dochodu – wpływy są nieregularne i maleją z czasem. W opisie zbiórki czytaliśmy więc, że środki mają pomóc dziewczynce w codziennym funkcjonowaniu, edukacji oraz zapewnić jej bezpieczną przyszłość.
Lawina komentarzy i fala krytyki
Choć wiele osób wyraziło wsparcie i współczucie, w sieci niemal natychmiast pojawiły się również głosy krytyczne. Niektórzy internauci kwestionowali zasadność zbiórki, inni oskarżali Wacławik o "żerowanie na tragedii". Dyskusja szybko przybrała ostry ton, a emocje narastały wraz z rosnącą liczbą komentarzy.
To właśnie w tym kontekście Pudelek odezwał się do matki Michaliny, prosząc ją o odniesienie się do burzy, która rozgorzała wokół inicjatywy.
"Czuję hejt i presję". Karina Wacławik odpowiada Pudelkowi
W rozmowie z dziennikarzami serwisu Karina Wacławik przyznała, że atmosfera wokół zbiórki jest dla niej trudna. Podkreśliła jednak, że nie zamierza wchodzić w konfrontacje, bo priorytetem jest dla niej dobro córki.
– Jestem ostatnią osobą do komentowania komentarzy innych osób. Oczywiście czuję hejt i presję, ale w tej chwili najważniejsze są dla mnie spokój i los mojej córki oraz uporządkowanie spraw po śmierci jej taty, Rafała "Pono" Poniedzielskiego – powiedziała w rozmowie z Pudelkiem.
– Wszystko, co mogłam i chciałam publicznie wyjaśnić, opisałam w "Aktualnościach" zbiórki – dodała.
Słowa Wacławik pokazują, że konsekwentnie stara się odciąć od medialnych dyskusji i skupić się na formalnościach związanych ze spadkiem oraz na emocjonalnym wsparciu córki.
Zmiana celu zbiórki i aktualny wynik
Pierwotnie zakładano, że potrzebna będzie kwota 500 tysięcy złotych. Z czasem cel został zmodyfikowany i obecnie wynosi 90 tysięcy złotych. Jak informuje Pudelek, do tej pory zebrano 14 400 złotych, co stanowi około 16 procent ustalonej sumy.
Mimo kontrowersji wokół zbiórki historia ta zwróciła uwagę opinii publicznej na realne trudności, z jakimi mierzą się bliscy artystów po ich nagłej śmierci – zwłaszcza wtedy, gdy pozostają nieuregulowane kwestie prawne i finansowe. Wypowiedź Kariny Wacławik dla Pudelka pokazuje również, jak potężny ciężar może stanowić krytyka w sieci oraz jak ważne jest wsparcie w takich momentach.