Krytyka po latach
Dominika Chorosińska opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym uderzyła w Michała Szpaka za jego udział w koncercie "Najpiękniejsze kolędy". Artysta wystąpił wtedy w kościele Matki Bożej Częstochowskiej w Lublinie razem z Narodową Orkiestrą Dętą. Problem w tym, że wydarzenie miało miejsce sześć lat temu, w 2019 roku.
Polityczka PiS uznała, że osoby publiczne, które krytycznie odnoszą się do Kościoła jako instytucji, nie powinny śpiewać kolęd w świątyniach. W jej ocenie kolęda nie jest "utworem sezonowym", ale modlitwą i świadectwem wiary, a kościół nie powinien być traktowany jak scena estradowa.
"Kościół nie jest estradą"
Chorosińska napisała wprost, że wiara nie powinna być wykorzystywana jako element wizerunkowy. Jej zdaniem sięganie po symbole religijne wyłącznie wtedy, gdy jest to medialnie wygodne, jest nieuczciwe wobec osób wierzących. Podkreślała również, że każdy ma prawo do niewiary, ale nie do instrumentalnego wykorzystywania sacrum.
Wpis szybko rozszedł się po sieci i wywołał lawinę komentarzy. Część internautów zgadzała się z polityczką, wskazując na potrzebę szacunku dla przestrzeni sakralnej. Zdecydowanie więcej głosów stanęło jednak w obronie artysty.
Internauci: "Dlaczego teraz?"
Wielu komentujących zwróciło uwagę na moment publikacji krytyki. Pojawiały się pytania, dlaczego temat występu sprzed sześciu lat wraca dopiero teraz i czemu akurat Michał Szpak stał się jej bohaterem. Internauci podkreślali, że kościół jest miejscem otwartym, a talent – jako dar – może być dzielony z innymi, niezależnie od światopoglądu artysty.
Nie brakowało też opinii, że ocenianie kogoś po latach, bez nowego kontekstu czy bieżącego wydarzenia, wydaje się co najmniej dziwne i oderwane od aktualnej rzeczywistości.
Komentarze pełne emocji i oskarżeń
Pod wpisem Dominiki Chorosińskiej szybko pojawiła się lawina komentarzy, z których wiele miało wyjątkowo ostry ton. Internauci nie tylko bronili Michała Szpaka, ale też wprost zarzucali polityczce hipokryzję i brak prawa do moralizowania innych. Pojawiały się też głosy, że Chorosińska "nie jest od tego, by decydować, kto może śpiewać kolędy", a Kościół "jest dla wszystkich, nie tylko dla idealnych". Wielu komentujących podkreślało, że nigdy nie słyszeli w wypowiedziach Szpaka bluźnierstw czy ataków na wiarę, a jego talent – określany jako "dar od Boga" – powinien być dzielony z innymi. Nie brakowało również ironicznych i bardzo dosadnych uwag pod adresem polityczki, sugerujących, że zanim zacznie oceniać cudzą moralność, powinna "zacząć od siebie" i spojrzeć na własne życiowe wybory. Całość pokazała, jak bardzo krytyka występu sprzed sześciu lat poruszyła odbiorców – i jak szybko dyskusja o sacrum przerodziła się w ostrą debatę o hipokryzji i podwójnych standardach.
Michał Szpak o wierze i Kościele
Sam Michał Szpak wielokrotnie wypowiadał się na temat duchowości. W jednym z wywiadów przyznał, że wierzy w Boga jako stwórcę i energię, która czuwa nad światem. Jednocześnie nie ukrywał krytycznego stosunku do Kościoła jako instytucji, wskazując na hipokryzję i sprzeczności, które – jego zdaniem – pojawiają się w praktykach religijnych.
Te wypowiedzi są dziś przywoływane jako argument w sporze, choć również one padły kilka lat temu. To dodatkowo wzmacnia wrażenie, że cała dyskusja dotyczy przeszłości, a nie bieżących działań artysty.
Spór, który znów dzieli
Historia z Michałem Szpakiem pokazuje, jak silne emocje wciąż budzi temat obecności artystów w przestrzeni sakralnej. Dla jednych to naturalne połączenie kultury i tradycji, dla innych – naruszenie granicy między sacrum a sceną. W tym przypadku szczególną rolę odgrywa jednak czas: krytyka występu sprzed sześciu lat sprawiła, że debata dotyczy nie tylko wiary i sztuki, ale też sensu wracania do dawnych wydarzeń.