Zapendowska wraca do publicznych ocen

Elżbieta Zapendowska od lat uchodzi za jedną z najbardziej bezkompromisowych postaci polskiego świata muzyki. Jako jurorka programów "Idol" i "Must Be The Music" zasłynęła z surowych, ale merytorycznych ocen. Choć w ostatnich latach rzadziej pojawia się publicznie ze względu na problemy zdrowotne i utratę wzroku, wciąż zabiera głos w sprawach dotyczących rynku muzycznego.

W rozmowie z RMF FM 78-letnia ekspertka poruszyła kilka tematów związanych z kondycją współczesnej sceny. Jednym z wątków była postać Sanah, czyli Zuzanny Grabowskiej – jednej z najpopularniejszych polskich artystek młodego pokolenia.

Początki Sanah pod lupą

Zapendowska rozpoczęła swoją wypowiedź w dość łagodnym tonie, zwracając uwagę na wizerunek i osobowość wokalistki. Określiła ją jako sympatyczną i urodziwą dziewczynę. Następnie jednak wróciła pamięcią do pierwszych medialnych występów artystki.

Wspomniała wywiad udzielony podczas festiwalu w Opolu, kiedy – jej zdaniem – sposób mówienia Sanah był wyraźnie stylizowany. Krytyczka przyznała, że początkowo sądziła, iż młoda wokalistka może pochodzić zza wschodniej granicy, zwracając uwagę na charakterystyczne zmiękczenia w wymowie. Dziś, jak zauważyła, artystka mówi już inaczej, co według niej może świadczyć o wcześniejszej manierze lub świadomej kreacji scenicznej.

"Ja wysiadam" – najmocniejsze słowa wywiadu

Najwięcej emocji wzbudził jednak fragment rozmowy dotyczący muzyki Sanah, zwłaszcza jej projektów opartych na interpretacjach poezji. W ostatnich latach wokalistka sięgała po teksty znanych poetów, łącząc literackie klasyki z nowoczesną produkcją muzyczną. Dla wielu odbiorców był to sposób na popularyzację ambitnych treści wśród młodszej publiczności.

Zapendowska nie podziela jednak tego entuzjazmu. W podcaście jasno dała do zrozumienia, że jej zdaniem oprawa muzyczna nie dorównuje randze wykorzystywanych tekstów. Określiła ją w bardzo dosadny sposób, podkreślając, że nie akceptuje takiego połączenia poezji z – jak to ujęła – nieodpowiednią warstwą dźwiękową. Jej wypowiedź była stanowcza i nie pozostawiała miejsca na interpretacyjne niuanse.

Spór pokoleń czy różnica gustów?

Komentarze Elżbiety Zapendowskiej ponownie otwierają dyskusję o różnicach w postrzeganiu współczesnej muzyki. Sanah od kilku lat bije rekordy popularności, wyprzedaje największe obiekty koncertowe i regularnie pojawia się na szczytach zestawień najchętniej słuchanych utworów. Jej piosenki można usłyszeć w wielu stacjach dostępnych jako radio internetowe, m.in. w kategorii Po Polsku, gdzie dominują aktualne hity rodzimych wykonawców.

Z jednej strony mamy więc uznaną pedagog wokalną, wychowaną na klasycznych standardach emisji głosu i tradycyjnej formie piosenki. Z drugiej – artystkę, która świadomie buduje własny, charakterystyczny styl, łącząc pop z elementami alternatywy i literatury.

Sanah – fenomen współczesnego rynku

Niezależnie od krytycznych opinii, trudno zaprzeczyć, że Sanah pozostaje jedną z kluczowych postaci polskiej sceny muzycznej ostatnich lat. Jej utwory generują miliony odsłon w serwisach streamingowych, a koncerty przyciągają tłumy fanów w różnym wieku. Występ na Stadionie Narodowym czy spektakularne trasy koncertowe tylko umocniły jej pozycję.

Popularność artystki sprawia, że jej twórczość jest szeroko komentowana – zarówno przez słuchaczy, jak i ekspertów. W dobie, gdy darmowe radio online i platformy streamingowe dają natychmiastowy dostęp do niemal każdej nowości, odbiorcy sami decydują, co trafia na ich playlisty.

Wypowiedź Elżbiety Zapendowskiej z pewnością nie zakończy dyskusji o artystycznej wartości projektów Sanah. Pokazuje jednak, że nawet w świecie zdominowanym przez nowe trendy i cyfrowe formaty, głos doświadczonych krytyków wciąż wywołuje silne reakcje i prowokuje do rozmów o tym, czym dziś jest dobra muzyka.