Zamiarem artystki podczas tworzenia albumu "*jestem marta" było ukazanie prawdy o sobie, skrywanej przez lata pod artystycznym alter ego. Sarsa podzieliła materiał na rozdziały i nadała mu dramaturgię powieści - z punktem zwrotnym, kulminacyjnym oraz rozwiązaniem. Płytę promowały buntowniczy i postpunkowy "Balet" zaśpiewany w duecie ze Zdechłym Osą. Następnie w kwietniu ukazał się singiel "Ciasto" – energetyczny utwór opowiadający o potrzebie zrzucenia z siebie starych warstw. W czerwcu do sieci trafiła poruszająca ballada "Księżyc", w której Marta zaprezentowała siebie w intymnej, kobiecej oraz szczerej do bólu wersji. Chwilę później wypuściła przebojowy, taneczny i letni utwór "Zuch Dziewczyna", a tuż przed premierą płyty postanowiła odkryć wszystkie karty i zaprezentowała rozwiązanie całej narracji, czyli utwór "JPRDL", w którym gościnnie wystąpił Piotr Rogucki. "Prolog 5 minut" i "Epilog 5 minut" stanowią klamrę kompozycyjną do całego albumu i ukazują drogę, jaką w tym czasie przeszła artystka.
"Epilog 5 minut" zawiera pięć jednominutowych, melorecytowanych wyznań, będących podsumowaniem ostatniego roku pod względem muzycznym, prywatnym czy emocjonalnym. Wyznania te zamykają duży etap w twórczości artystki, ale są jednocześnie zapowiedzią ekscytujących nowości w przyszłym roku.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
To był intensywny rok. Mój ostatni album miał aż 5 singli i każdy doczekał się klipu. Przetarłam parę nowych tras z nowymi aranżami koncertowymi oraz wspaniałymi gośćmi. Czasami było mi trudno pogodzić zawodowe wyzwania z byciem mamą i partnerką, jednak miałam siłę – dałam radę - mówi Sarsa.
Druga minuta to mój sprzeciw wobec systemu edukacji, który w dalszym ciągu postawiony jest na założeniach, by wychowywać ludzi do posłuszeństwa. Pamiętam, jak na studiach kolega z innej grupy przekazał mi, że jeden profesor powiedział, żeby się lepiej uczył, bo skończy jak Markiewicz. To zdanie i wiele podobnych zapisało się we mnie jako bolesne wspomnienie systemowej edukacji. Od początku byłam inna – buntowałam się, szukałam swojego stylu, miałam swoje interpretacje wierszy i zadawałam za dużo pytań. Za wychodzenie z szeregu dostawałam po głowie i dzisiaj w trzeciej minucie "patoposłuszeństwo" chciałam z siebie wyrzucić ten wstyd za to, że jestem sobą, który wyniosłam ze szkoły. Wiem, że nie jestem jedyna. Z kolei trzecia minuta Epilogu to manifest mojej siły jako kobiety, która nie chce rezygnować z siebie, a przy tym jest też partnerką i mamą na 100%. Myślę, że wiele kobiet zrozumie moje przesłanie. Chciałabym minutę "klona mam" zadedykować wszystkim, którzy zaginają przestrzeń czasową i w 24h potrafią się zmieścić z zaspokajaniem potrzeb rodziny oraz swoich. To duże wyzwanie! - dodaje artystka.