"Nasze serca są zdruzgotane. Przez cały czas jego walki z chorobą byliśmy u jego boku, stawiając czoła każdemu wyzwaniu jako rodzina — dokładnie tak, jak nas tego nauczył" – napisali najbliżsi muzyka w poruszającym oświadczeniu. W kolejnych słowach zwrócili się również do fanów, dziękując im za lata wsparcia, lojalności i miłości, jakimi obdarzali Buchholza przez całą jego artystyczną drogę. "Choć struny zamilkły, jego dusza pozostaje w każdej nucie, którą zagrał, i w każdym życiu, którego dotknął" – podkreślili.

Muzyk, który współtworzył historię Scorpions

Francis Buchholz urodził się 19 lutego 1954 roku w Hanowerze. Już jako nastolatek fascynował się rockiem i bardzo szybko sięgnął po gitarę basową. Pierwsze sceniczne doświadczenia zdobywał w szkolnych zespołach, a jego talent nie pozostał niezauważony w lokalnym środowisku muzycznym. Kluczowym momentem w jego karierze była współpraca z Ulim Jonem Rothem w hardrockowej formacji Dawn Road.

W 1973 roku zarówno Roth, jak i Buchholz dołączyli do zespołu Scorpions, który w tamtym czasie dopiero budował swoją międzynarodową pozycję. Dla niemieckiej grupy był to przełomowy okres, a obecność Buchholza okazała się jednym z fundamentów jej przysznego sukcesu. Choć Roth opuścił skład po pięciu latach, Buchholz pozostał w Scorpions aż do 1992 roku, stając się jednym z najdłużej grających muzyków w historii zespołu.

Złota era Scorpions i nieśmiertelne hity

Francis Buchholz brał udział w nagraniu najważniejszych albumów w dorobku Scorpions. Jego bas można usłyszeć na takich płytach jak "Lovedrive" (1979), "Blackout" (1982) czy "Love at First Sting" (1984) – wydawnictwach, które ugruntowały pozycję zespołu jako jednej z największych rockowych marek na świecie. To właśnie w tym okresie powstały utwory, które do dziś uznawane są za klasykę gatunku.

"Rock You Like a Hurricane", "Still Loving You" czy "Wind of Change" to piosenki, które trafiły na szczyty list przebojów i stały się symbolami całych dekad. Choć często na pierwszym planie znajdowali się wokalista Klaus Meine czy gitarzyści Rudolf Schenker i Matthias Jabs, to stabilna, charakterystyczna gra Buchholza stanowiła fundament brzmienia zespołu. Jego styl był oszczędny, precyzyjny i niezwykle muzyczny – idealnie wpisywał się w monumentalny rock Scorpions.

Ważnym elementem jego dorobku były również albumy koncertowe, w tym kultowe "Tokyo Tapes" (1978) oraz "World Wide Live" (1985), które do dziś uchodzą za jedne z najlepszych wydawnictw live w historii rocka. Ostatnim studyjnym albumem Scorpions nagranym z udziałem Buchholza był "Crazy World" z 1990 roku.

Życie po odejściu ze Scorpions

Po rozstaniu z zespołem Francis Buchholz nie porzucił muzyki. Wrócił do współpracy z Ulim Jonem Rothem, a także nagrywał z hanowerską formacją Dreamtide. W kolejnych latach dołączył do projektu Temple of Rock, prowadzonego przez innego byłego gitarzystę Scorpions – Michaela Schenkera. Choć nie znajdował się już w centrum uwagi światowych mediów, pozostał aktywnym i cenionym muzykiem, wiernym rockowym korzeniom.

Dla wielu fanów Buchholz na zawsze pozostanie symbolem "klasycznego" składu Scorpions – tego, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii muzyki. Jego śmierć to ogromna strata nie tylko dla bliskich, ale także dla całego rockowego świata. Odszedł artysta, który przez niemal dwie dekady współtworzył brzmienie jednego z najważniejszych zespołów w historii gatunku i zostawił po sobie dorobek, który przetrwa znacznie dłużej niż jedno życie.