Opowieść o buncie, wolności i muzyce
Twórcy "Mniej obcy" przeniosą widzów do realiów lat 80. i 90., gdy scena rockowa funkcjonowała w zupełnie innych warunkach niż dziś. Był to czas politycznych napięć, ograniczeń i cenzury, ale też ogromnej potrzeby wyrażania siebie. Muzyka stawała się językiem sprzeciwu, a koncerty – przestrzenią, w której młode pokolenie mogło poczuć wspólnotę i namiastkę swobody.
Jak zapowiada Netflix, film skupi się na drodze Jana Borysewicza – od młodego gitarzysty zafascynowanego zachodnim brzmieniem, przez moment eksplozji popularności Lady Pank, aż po cenę, jaką przyszło zapłacić za sukces i życie na własnych zasadach. To historia pasji, ambicji i nieustannego balansowania między artystyczną wolnością a realiami rynku i oczekiwaniami publiczności.
– Jan Borysewicz to postać niezwykle ważna dla polskiej kultury – ikona rocka, którego twórczość i charyzma ukształtowały muzyczną świadomość wielu pokoleń – podkreśla Łukasz Kłuskiewicz, dyrektor programowy Netflixa w Europie Środkowo-Wschodniej.
Młoda obsada i świeże spojrzenie
W główną rolę wcieli się Mikołaj Bukrewicz. Dla aktora będzie to debiut na dużym ekranie, ale już teraz zapowiadany jest jako jedno z ciekawszych nazwisk młodego pokolenia. Twórcy zdecydowali się na obsadzenie w filmie aktorów, którzy nie są jeszcze jednoznacznie kojarzeni z konkretnymi rolami, co ma pozwolić widzom łatwiej zanurzyć się w opowiadaną historię.
W pozostałych członków Lady Pank wcielą się Hubert Miłkowski, Krzysztof Oleksyn, Mikołaj Matczak i Marcel Barra. Film nie ma być jednak klasyczną, kronikarską biografią zespołu. Twórcy zapowiadają bardziej osobistą perspektywę – skupioną na emocjach, relacjach i wyborach, które zadecydowały o drodze Borysewicza.
Za kamerą stanie Kristoffer Rus, reżyser znany z nowoczesnego podejścia do narracji i obrazowania. Scenariusz napisali Wiktor Piątkowski i Joanna Kozłowska, a za produkcję odpowiada Paprika Studios. Producentką wykonawczą została Agnieszka Knysak-Sandecka.
Lady Pank i pokolenia fanów
Nie sposób opowiadać o Janie Borysewiczu bez kontekstu Lady Pank – zespołu, który od ponad czterech dekad pozostaje jednym z filarów polskiego rocka. Utwory takie jak "Mniej niż zero", "Zawsze tam, gdzie Ty" czy "Kryzysowa narzeczona" na stałe wpisały się w historię muzyki i kultury popularnej. Ich popularność wykraczała daleko poza listy przebojów – dla wielu słuchaczy były manifestem emocji i doświadczeń dorastania w trudnych czasach.
Sam Borysewicz podkreśla, że zależy mu na oddaniu ducha epoki, a nie na wygładzonej, pomnikowej wersji własnej biografii. – Muzyka była wówczas czymś więcej niż tylko graniem. Była formą wolności, której tak bardzo potrzebowaliśmy – zaznacza.
Netflix stawia na polskie historie
"Mniej obcy" wpisuje się w coraz wyraźniejszą strategię Netflixa, który inwestuje w lokalne produkcje i historie silnie zakorzenione w kulturze danego kraju. W ostatnich latach platforma zrealizowała m.in. nowe wersje "Znachora", film "Broad Peak" i serial "Heweliusz", a w planach znajduje się także adaptacja "Lalki" Bolesława Prusa. Biografia Jana Borysewicza ma być kolejnym krokiem w tym kierunku – projektem, który łączy rozpoznawalne nazwisko, silny kontekst historyczny i uniwersalną opowieść o wolności twórczej.
Choć dokładna data premiery filmu "Mniej obcy" nie została jeszcze ujawniona, już teraz produkcja wzbudza duże emocje. Dla jednych będzie sentymentalnym powrotem do czasów młodości, dla innych – pierwszą okazją, by poznać historię artysty, którego muzyka od lat rozbrzmiewa w tle polskiej codzienności. Jedno jest pewne: Netflix szykuje film, który może stać się jednym z najgłośniejszych polskich tytułów 2026 roku.