Studio 54 jako punkt wyjścia

Głównym źródłem inspiracji dla "Superbloom" stała się atmosfera legendarnego nowojorskiego klubu Studio 54. Jessie Ware czerpie z jego estetyki wolności, hedonizmu i wspólnotowego przeżywania muzyki, rozwijając najbardziej euforyczną odsłonę swojej twórczości. Nie chodzi jednak wyłącznie o nostalgię za epoką disco. Artystka wykorzystuje taneczny język do opowiadania o potrzebie dotyku, przyjemności i więzi, nadając klubowym brzmieniom bardziej osobisty wymiar.

"Superbloom" ma być przestrzenią, w której radość i sensualność nie są ucieczką od rzeczywistości, lecz sposobem na jej oswojenie. Ware świadomie balansuje między eskapizmem a szczerością, pokazując, że taniec i refleksja mogą iść ze sobą w parze.

Singiel, który otwiera nowy etap

Album promuje singiel "I Could Get Used To This", który już teraz zbiera bardzo dobre opinie krytyków. Komentatorzy branżowi zwracają uwagę, że to właśnie przy tym utworze Jessie Ware "ostatecznie stała się diwą" – artystką w pełni świadomą swojej scenicznej tożsamości. Piosenka buduje świat oparty na zabawie, pewności siebie i afirmacji przyjemności jako czegoś naturalnego i zasłużonego.

Brzmieniowo utwór wpisuje się w taneczną estetykę, z której Ware znana jest od kilku lat, ale jednocześnie niesie w sobie lekkość i ciepło, które czynią go bardziej intymnym niż klasyczne klubowe hymny.

Fantazja, glamour i prawdziwe relacje

Jessie Ware nie ukrywa, że od czasu albumu "What’s Your Pleasure?" konsekwentnie porusza się w świecie fantazji i eskapizmu. Jednocześnie podkreśla, że "Superbloom" jest próbą zejścia głębiej – poza kostiumy i estetykę glamour.

Jak sama przyznaje, nie postrzega się jako "podręcznikowej gwiazdy pop", choć lubi bawić się wizerunkiem i sceniczną formą. Tym razem taneczna muzyka staje się narzędziem do opowiedzenia o miłości, wdzięczności za relacje, które już istnieją, oraz o niepokoju związanym z możliwością ich utraty. To album, który łączy cielesność z emocjonalną szczerością.

Pełna kontrola i sprawdzony zespół

Podobnie jak przy poprzednich wydawnictwach, Jessie Ware sama pełniła rolę A&R, zachowując pełną kontrolę kreatywną nad projektem. W pracy nad "Superbloom" wspierali ją m.in. James Ford, Barney Lister, Karma Kid, Jon Shave (znany ze współpracy z Charli XCX) oraz Stuart Price. Za miks albumu odpowiada Ben Baptie, który pracował wcześniej m.in. z Sault, Little Simz i Adele.

Tak dobrany zespół producentów i współpracowników zapowiada spójną, dopracowaną brzmieniowo płytę, która jednocześnie pozostaje wierna wizji samej artystki.

Kontynuacja udanej passy

"Superbloom" ukaże się niemal trzy lata po bardzo dobrze przyjętym albumie "That! Feels Good!". Piąta płyta Jessie Ware zadebiutowała na trzecim miejscu brytyjskiej listy sprzedaży i zebrała entuzjastyczne recenzje takich redakcji jak "The Guardian", Pitchfork, "Rolling Stone", "NME" czy "USA Today". Wydawnictwo to ugruntowało jej pozycję jako jednej z kluczowych postaci współczesnego popu, zdolnej łączyć ambitną produkcję z przystępną formą.

Jessie Ware w klimacie Ladies Cafe

Nowy materiał Jessie Ware idealnie wpisuje się w estetykę, którą oferuje Ladies Cafe w Open FM – stacja skupiona na kobiecej wrażliwości, elegancji i nowoczesnym popie. Utwory artystki można usłyszeć w tym klimacie jako część starannie dobranej selekcji, dostępnej w darmowym radiu internetowym Open FM. To propozycja dla słuchaczy, którzy cenią taneczne brzmienia, ale szukają w nich także emocji i subtelności, jakie niesie ze sobą współczesne radio online.

"Superbloom" zapowiada się na album, który nie tylko rozgrzeje parkiety, ale też zostawi miejsce na refleksję – dokładnie tam, gdzie pop spotyka się z intymnością.