Rosnące komplikacje i poważny stan zdrowia
Staszewski opisał, że podczas pierwszego zabiegu pozostawiono w ranie "farfocel", co doprowadziło do rozwoju infekcji. Trafił na Teneterkę, gdzie lekarze zdecydowali o zatrzymaniu go na obserwacji. Artysta podkreśla, że sprawa jest znacznie poważniejsza, niż początkowo zakładał, jednak wierzy, że specjaliści zrobią wszystko, by opanować stan zapalny. "Wolę żyć" – napisał, zaznaczając, że mimo ogromnego bólu starał się jak najdłużej wywiązać z zaplanowanych wcześniej koncertów.
Muzyk przyznał, że niepokojące objawy odczuwał już podczas występu w Łodzi. Mimo to wciąż próbował funkcjonować normalnie, sięgając po dostępne środki, które miały mu pomóc przetrwać kolejne dni. Jak tłumaczy, dopiero narastające dolegliwości zmusiły go do zgłoszenia się do szpitala.
Źle wykonano mi zabieg usunięcie wyrostka. Zostawili jakiś farfocel na końcu. Leżę na Oiomie w szpitalu na Teneterce z rozpoznaniem Ropowicy. Zostaję zatrzymany w szpitalu na Sorze. Sprawa jest poważniejsza .Mówią coś o sepsie.Ten ból czułem już w Łodzi. Było źle już wtedy ale trzba było zakończyć. Próbowałem ratować się jak mogłem a gówno mogłem.Wygląda , że koncerty teneryfskie za zakończą obu tras. Wolę żyć. PozdrwawiamTo znaczy nie zakońcxą - napisał Kazik.
Po serii badań doktory powiedzieli , żę dziś w nocy bliski końca drogi byłem. I na podobną akcję jak tatuś.Pewnie będę mnie kroić - dodał w kolejnym wpisie.
Echo kontrowersyjnego koncertu w Zielonej Górze
Kilka dni wcześniej szeroko komentowano występ zespołu Kult w Zielonej Górze. Publiczność zauważyła, że artysta jest w wyjątkowo słabej formie – wielu widzów opuściło wydarzenie przed jego zakończeniem. Staszewski wyjaśnił, że połączenie alkoholu z lekami, które przyjmował ze względu na covid i silny ból brzucha, przyniosło efekt odwrotny od zamierzonego. Podkreślił, że jego zachowanie było lekkomyślne i dziś żałuje, że zdecydował się w takim stanie wyjść na scenę.
Wokalista zdradził też, że tegoroczny grafik koncertowy był dla niego wyjątkowo obciążający. W 2024 roku zagrał aż 104 koncerty, co – jak sam ocenia – przekroczyło jego fizyczne możliwości. Zapowiedział, że do końca roku zrealizuje wszystkie zaplanowane występy, ale w 2027 znacząco ograniczy swoją aktywność sceniczną.
Wypadki, przemęczenie i narastające problemy zdrowotne
To nie pierwszy raz, kiedy muzyk informuje fanów o groźnych konsekwencjach zdrowotnych wynikających z intensywnego trybu życia. W marcu 2025 roku Staszewski wspominał w mediach społecznościowych o wypadku, do którego doszło, gdy próbował przeskoczyć prowizoryczne ogrodzenie z kabli. Upadek zakończył się złamaniem czterech żeber oraz zbieraniem się płynu w płucach. Mimo to wokalista szybko wrócił na scenę, co dziś – w obliczu nowych komplikacji – wielu jego sympatyków ocenia jako zbyt ryzykowną decyzję.
Opisane w ostatnich tygodniach zdarzenia rysują obraz artysty, który przez lata pracy i ogromne obciążenie organizmu doprowadził swoje zdrowie na skraj wydolności. Poważne komplikacje po zabiegu wyrostka oraz podejrzenie sepsy sprawiły, że priorytety Staszewskiego uległy zmianie. W swoim wpisie wskazuje jasno, że dziś najważniejsza jest walka o powrót do pełni sił.
Muzyk od lat cieszy się statusem jednej z najważniejszych postaci polskiej sceny rockowej. Jego obecna sytuacja zdrowotna wywołała falę współczucia i wsparcia ze strony fanów oraz środowiska muzycznego. Choć wokalista Kultu wielokrotnie udowadniał, że potrafi podnieść się po najtrudniejszych doświadczeniach, tym razem priorytetem musi być długotrwała rekonwalescencja i ograniczenie intensywnego trybu życia, który przez lata był jego codziennością.
Staszewski pozostaje w szpitalu, gdzie pod opieką lekarzy walczy z poważnymi powikłaniami. Fani z nadzieją wyczekują kolejnych informacji, wierząc, że artysta – mimo trudności – zdoła wrócić do zdrowia i równowagi, której tak bardzo potrzebuje.