Trwa ładowanie...

L.U.C: "Moja droga to ciągłe poszukiwanie" [Open FM Podcast]

Najwierniejsza publiczność zna Łukasza Rostkowskiego z założonego w 2003 roku Kanału Audytywnego. Ale przez osiemnaście następnych lat zgromadził wokół siebie fanów z najszerszych kręgów: trudno zliczyć, kto dołączył do tego grona wraz ze startem solowej kariery w 2006 roku, kto przy okazji kolejnych współprac – między innymi z Rahimem i Motion Trio, a kto śledząc słuchowisko historyczne przy okazji wydania jego albumu „39/89 – Zrozumieć Polskę”. Jedno jest pewne: L.U.C nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Share
L.U.C: "Moja droga to ciągłe poszukiwanie" [Open FM Podcast]
d1d2phe

Spotykamy się po roku trwającej na całym świecie pandemii COVID-19. Dla człowieka takiego jak L.U.C – niemogącego usiedzieć w miejscu artysty, który, wydawać by się mogło, codziennie zaskakuje świat nowym pomysłem – wizja zamknięcia w czterech ścianach musiała oznaczać przekleństwo. I choć artysta sam przyznaje, że przez szalejącego koronawirusa musiał zrezygnować między innymi z występów w Stanach Zjednoczonych, okazuje się, że rok pandemii pozwolił mu rozpocząć kolejnych sto projektów. Jednym z nich jest festiwal, który L.U.C. stworzył w Sopocie, w którym zakochał się po uszy. 

Całej rozmowy z L.U.C. posłuchacie TUTAJ, natomiast poniżej wybraliśmy kilka fragmentów z wywiadu, by zachęcić Was do sięgnięcia po całość.

Grzegorz Betlej: Powodów do twojej wizyty może być całe mnóstwo, bo zrobiłeś dotychczas tysiąc różnych rzeczy. Spytałbym Cię natomiast o wydarzenie, które wkrótce nadejdzie, bo to chyba najbardziej zajmuje dzisiaj twoją głowę. Zacznijmy od tego, że przywiało Cię do Sopotu, gdzie wkrótce odbędzie się twój festiwal.

L.U.C: Faktycznie - wielka wdzięczność w moim sercu za tę możliwość. Tegoroczną edycję nazwałem „edycją 0,1”, bo to jedna dziesiąta wizji, jaką mam na ten festiwal. Kilka lat pracowaliśmy nad BrassWood Fest - butikową imprezą łączącą muzyką tradycyjną i elektroniczną. Odbędzie się w tej samej Operze Leśnej, w której miały miejsce legendarne sopockie festiwale. Surrealistycznie piękne miejsce otoczone pagórkami, schowane w kotlince nieopodal cudnej plaży.

d1d2phe

Trzeba zacząć od tego, że tematy związane z moim życiem, opisane na Refleksjach o miłości update’owanej selfie, ale też miłość do roweru, przywiały mnie do Trójmiasta. Jestem tam teraz dużo częściej. Zakochałem się w tym miejscu. Choć dziś wiem już, że kocham wiele miejsc, a moja droga życiowa to ciągłe poszukiwanie i przemieszczenia. W dzieciństwie pięć razy zmieniałem szkołę razem z przeprowadzkami rodziców, więc byłem człowiekiem, który ciągle się przemieszczał i chyba tak mi już zostanie. Ale w Trójmieście postawiłem bardzo ważną szpilkę na mapie mojego życia. Bardzo chciałem w tym miejscu zrobić festiwal, stworzyć idylliczną krainę, ponieważ uważam, że jest to miejsce unikatowe na skalę światową. Nagromadzenie piękna natury na jeden kilometr kwadratowy jest aż nieprzyzwoite.

Ten festiwal musiał się wydarzyć, bo praca z Rebel Babel Ensemble naturalnie poprowadziła nas do tego, że trzeba było stworzyć coś dla tysięcy muzyków, z którymi działamy, oraz dla moich ukochanych fanów, którzy słuchają muzyki, a nie gatunków.

Rebel Babel Ensemble to niezwykle szalony projekt. Zbierasz orkiestry z całego świata, żeby wspólnie grać w nieoczywistych miejscach.

To mój sztandarowy projekt. Nie jest on może jeszcze bardzo znany. Jest niezwykle złożony i nie wszyscy są w stanie pojąć o co nam chodzi. Czasem bawimy się przestrzenią i robimy niespodzianki przechodniom - to grając dla ludzi stojących w kolejkach podczas Nocy Muzeów, to pod dyrygenturę ruchomych schodów metra w Barcelonie - czyli opierając się na metrum wyznaczonym przez rytm schodów, maszerujemy i gramy z muzykami barcelońskiego konserwatorium muzycznego. W San Francisco zagraliśmy opierając swoje dźwięki na brzmieniu syreny zacumowanego tam Daru Młodzieży.

d1d2phe

Myślę, że najważniejsze w tym projekcie jest jednak to, że chcemy budować wspólnotę w czasach, gdy ludzie tak bardzo się od siebie oddalają. Promować mosty w czasach murów. Chcemy pokazywać wartość tego, że jesteśmy razem, a planeta jest naszym wspólnym małym groszkiem, na którym harcujemy jak pchełki. Musimy więc o nią dbać – te wątki ekologiczne bardzo się u mnie przewijają już od płyty z Rahimem, a dziś również na BrassWood Fest.

Poza tym jako grupa Rebel Babel chcemy łączyć młodych muzyków ze znanymi artystami wysokiej rangi, by spełniać marzenia tych początkujących, motywować ich.

Początkowo śmialiśmy się z tego, że stworzymy największą orkiestrę świata, a teraz to naprawdę rozrosło się jak usta i konta influencerek i - na stan przed pandemią - połączyliśmy już jedenaście tysięcy muzyków. Moje koszta psychiczne są wysokie, bo to kula śniegowa, która logistycznie mieli i wiruje mną od kilku lat. Skupiamy się głównie na orkiestrach, acz teraz myślimy troszkę szerzej: jak sama nazwa wskazuje, jest to rebelia Wieży Babel, myślimy o różnorodności i indywidualności, pokazujemy kultury słabsze, które giną, są często zabijane przez kultury bardzo mocne i mainstreamowe.

Mówisz, że twój festiwal będzie „muzyczną nocą dialogu tradycji z futuryzmem”.

Rebel Babel jest projektem innowacyjnym, którego nie było i nie wiadomo jak go robić, bo to nie jest tak, że mogę się oprzeć o jakieś gotowe rozwiązania.

d1d2phe

Szukaliśmy różnych dróg dla projektu Rebel Babel i kontakty nawiązane na świecie popchnęły nas do tego, że pomyśleliśmy, że fajnie byłoby te wszystkie drogi spotkać w jednym miejscu. Zapragnąłem stworzenia takiego festiwalu-pomostu. BrassWood Fest w Sopocie jest trzonem - odkształcaniem Opery Leśnej w magiczną krainę przyozdobioną kwiatami i światłem. Chcemy stworzyć satelitę tego festiwalu w USA, a potem także w Chinach. Staramy się, by wszystko było jak najbardziej eko-friendly, by nie wydawać pieniędzy na zbędne rzeczy, na niepotrzebne jednosezonowe dekoracje.

Artyści zagrają kameralne koncerty, na przykład Sarsa akustycznie, Meek Oh Why?, PlanBe, a potem wszyscy wystąpią w galowym koncercie z orkiestrą Rebel Babel Ensemble. W tym roku zagramy pewnie, by wesprzeć organizacje, które chcą ochronić zatokę przed coraz bardziej zagrażającą jej ropą z zatopionych wraków wojennych.

Pięćdziesiąt procent koncertów podczas festiwalu odbędzie się akustycznie, bez prądu. Tak zagra na przykład Brassfederacja czy Downtown Brass. Dlaczego? Bo pomyślałem: „gram na tych festiwalach w różnych miejscach na świecie i nie można już nigdzie usłyszeć żywych instrumentów, zawsze muzyka jest przefiltrowana przez soundsystemy, basy i mikrofony”. Chcieliśmy pokazać dobre bandy, które brzmią świetnie same, bez wzmocnienia. Ważna jest też dla nas kameralność i możliwość bliskich spotkań. Z czasem chcemy też rozwinąć scenę etno/folk/world music. W nocy zaś DJ-e zagrają swoje sety razem z instrumentalistami.

Ten festiwal będzie mocno limitowany. Chciałbym umieć odmawiać pokusom i stworzyć imprezę kameralną, żeby ludzie mogli słuchać instrumentów tak, jak one faktycznie brzmią. BrassWood Fest rozwinie się też w stronę duchową, świadomościową, bo to jest coś, co mnie bardzo interesuje.

Wyjdziecie też na ulice. To jest poczucie misji w tobie, by dawać ludziom bezpośredni dostęp do kultury?

To absolutnie jeden z moich głównych celów. Trochę to przykre, że niektórzy nie mogą sobie pozwolić na obcowanie z kulturą. Oczywiście, jest dużo dni miast, gdzie muzyka jest darmowa, ale to nie jest gwarantem obcowania ze sztuką. Poza tym lubię przełamywać to poczucie, że ludzie znani są niedostępni – oczywiście, że są dostępni, więc sam chodzę wśród ludzi w tych paradach i namawiam do tego innych artystów, bo to przełamywanie barier, pokazywanie, że wszyscy jesteśmy razem. Dzięki projektowi „Niepodległa” będziemy kontynuować warsztaty i wspólny koncert na Placu Przyjaciół Sopotu. Każdy może wziąć instrument brassowy i zagrać z nami po uprzednim ściągnięciu nut. Potem razem ruszymy paradą przez Monciak do Opery Leśnej.

d1d2phe

My często dzielimy kulturę na wysoką i niską.

Kultur jest tyle, ile jest jednostek na świecie. Jestem wierny tej dewizie ze swojej płyty „Planet L.U.C.”, że słucham muzyki, a nie gatunków. Kultur jest bardzo dużo, ale wszystkie leżą w jednym pudełku, jakim jest kreatywność. Lubię spotkania kultur i gatunków - uważam, że ze spotkań i wymiany doświadczeń powstają nowatorskie rozwiązania. Lubię też zestawiać kulturę ulicy z kulturą elitarną. To dla mnie jedna magiczna kraina wyobraźni.

Zmiana myślenia na planecie i o planecie musi na pewno zaczynać się gdzie indziej. Reżyser Piotr Biedroń nakręcił kiedyś z aktorem Pawłem Delągiem film krótkometrażowy „PM 2.5” o problemie smogu na świecie. Jak z nimi rozmawiałem to mówili mi, że chyba powinni ten film rozesłać za darmo do szkół podstawowych, bo możliwość realnej zmiany świata zaczyna się na etapie edukacji. Czy pamiętasz, że w czasach naszego dzieciństwa w szkołach karano za niegrzeczne zachowanie w taki sposób, że uczniowie musieli sprzątać tereny wokół? To jak mówienie: „sprzątanie jest czymś złym, za dobre zachowanie możesz naśmiecić”!

Dopiero teraz mam dziecko i będę wiedział z pierwszej ręki za paręnaście lat czym żywi się młode pokolenie. Na swoim przykładzie mogę jednak powiedzieć, że byliśmy w szkołach żywieni tysiącem zbędnych informacji. Mam świadomość, że pewne zbędne informacje służą temu, żebyśmy się rozwijali, żeby jakieś tam trybiki poruszyć w naszych mózgach. Ale wciąż jest za mało nauki empatii, myślenia, krytycznego myślenia - uświadamiania i tak dalej. Nie mówię nawet o kulturze, ale o umiejętności bycia asertywnym, mówienia o tym, że ten świat cyfrowy neurologicznie dewastuje nasze mózgi, że trzeba umieć się przed tym bronić. Że stajemy się narybkiem w zawodach wędkarskich wielkich korporacji. Wiesz, jeszcze niedawno w szkłach była znikoma plastyka i muzyka, a gdzie dopiero uczenie świadomości ekologicznej?

Popkultura stara się nam wiele rekompensować, filmy podsuwają dzieciom takie myśli, że wkrótce mogą nie zobaczyć niektórych zwierząt, więc to na nie zaczyna działać i zaczynają przez to rozumieć, że odziedziczą po nas niebywały śmietnik. Hiperkonsumpcja ma na to wielki wpływ, bo każdy chce jak najwięcej zarabiać, więc zamiata się pod dywan temat ekologii pod pretekstem koniecznego wzrostu gospodarczego. Rozumiem kapitalizm i znam argumenty kapitalistów mówiących o tym, że gospodarka ma się rozwijać, ale trzeba pamiętać, że wszystko, co wytwarzamy i kupujemy, prawie zawsze powstaje kosztem tej pięknej kulki zawieszonej wśród zimnej nicości. Na najnowszej płycie Rebel Babel Ensemble, której premiera być może jeszcze nawet w tym roku, piszemy: „może szukamy tu nieba żyjąc w jego centrum”…

d1d2phe

Poprzednimi gośćmi podcastów Open FM byli między innymi: Andrzej Piaseczny, Grubson, Paulina Przybysz, Krzysztof Zalewski i Margaret. Rozmów z nimi możecie posłuchać TUTAJ. Natomiast całą rozmowę z L.U.C. znajdziecie także poniżej.

L.U.C: "Moja droga to ciągłe poszukiwanie" [Open FM Podcast]

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1d2phe

Podziel się opinią

Share
d1d2phe
d1d2phe