Trwa ładowanie...

Margaret o "The Voice": "Nie mogłam dłużej udawać, że tego nie widzę"

W szóstym odcinku podcastu "Cały ten zgiełk" Grzegorza Betleja pojawiła się Margaret. Przy okazji wizyty wokalistka opowiedziała o pracy na planie programu "The Voice of Poland", który okazał się dla niej jedyną edycją, w której wystąpiła.

Share
Margaret - Cały ten zgiełk #6Margaret - Cały ten zgiełk #6
d1e8f6u

W trakcie wywiadu Margaret przyznała, że postanowiła zerwać z managementem i dotychczasowym wizerunkiem scenicznym podczas ostatniego odcinka programu "The Voice of Poland". Zapytana o to, jak wyglądał ten ostatni dzień starej kariery, powiedziała: Był finał "The Voice of Poland". Bardzo fajny program, bardzo chciałam na finał tego programu założyć sukienkę w tęczę. Przyszła pani producentka i zaczęła mnie błagać, że jak ją założę to ją wyrzucą z pracy. This is it. Ja nie mogę udawać dłużej, że tego nie widzę. Jestem i zawsze byłam osobą gdzieś tam bardzo wspierającą różne akcje i różne grupy wolnościowe, jestem w opór tolerancyjną osobą i miałam wtedy takie "no nie" – opowiedziała artystka. – I jest dużo takich rzeczy, jak wchodzisz w jakieś deale, to coś ktoś ci każe. Jak jesteś z każdej strony obwiązany jakimiś węzłami to przestajesz już być sobą. I to był taki moment, że ja wyszłam z tego studia, każdy coś tam do mnie mówił, po prostu się spakowałam i wyszłam, wyłączyłam telefon, zadzwoniłam do prawnika, zadzwoniłam do psychiatry - i już – podkreśliła.

Margaret dodała również, że nie tylko program złożył się na jej decyzję o pożegnaniu poprzedniego życia. – Wiesz co, samo "The Voice" się wydarzyło w tym czasie, ale to nie jest historia o tym, nic złego się tam nie wydarzyło. To były narastające problemy, które trwały od samego początku, presji, kim ja powinna być, która się nie do końca zgadzała z tym, kim ja byłam. A ktoś mnie posadził w miejscu, kazał się uśmiechać, a to nie do końca było moje miejsce. I ten balon akurat wtedy narósł i wybuchł. To nie ma związku, choć chciałam założyć sukienkę w tęczę, ktoś powiedział mi, że nie mogę - i to wtedy eksplodowało, że nie mam kontroli nad własnym życiem, żeby podejmować własnych decyzji, wszystkim się wydaje, że mam takie wspaniałe życie i że "I'm on the top of the world", a mnie cały czas ktoś gdzieś tyrkał i cały czas musiałam robić coś, czego nie chcę.

d1e8f6u

Artystka powiedziała też, że jej pierwszy dzień po podjęciu poważnej decyzji wyglądał strasznie. – Przypomnijmy: to był listopad, a ja jestem meteopatką, więc nie najlepiej się czuję od listopada do końca kwietnia. To nie pomagało, ja byłam strasznie zmęczona. To nie był najlepszy moment w moim życiu i trwał też dosyć długo. To nie chodzi o to, że sukces jest zły, ale chodzi o to, w jakiej atmosferze jest robiony. Sukces sam w sobie jest zajebisty. Odchodząc ja nie postanowiłam, że się zamknę w piwnicy i będę robiła muzykę dla kilku osób. Ja nadal chcę osiągnąć sukces. Uważam, że kolejny peak jest przede mną. Tylko w jakimś zdrowym środowisku i zdrowej atmosferze, takiej, która nie będzie wykańczająca dla mnie, a wcześniej była.

"Cały ten zgiełk" to cykl rozmów Grzegorza Betleja, dziennikarza Open FM i Wirtualnej Polski. Od muzyki po tematy, którymi żyje całe społeczeństwo. "Chcę oddać głos artystom, którzy w formule niespiesznej rozmowy będą mieli czas na dzielenie się swoimi doświadczeniami i opiniami" – mówi autor podcastu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1e8f6u
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1e8f6u
d1e8f6u