Maryla o pierwszym kontakcie z raperami

W rozmowie z prowadzącymi Rodowicz opowiedziała, że to ona była stroną inicjującą. Chciała wnieść do swojej muzyki powiew nowej energii i uznała, że najlepszym sposobem będzie zaproszenie do współpracy dwóch najbardziej wpływowych raperów młodego pokolenia. – Odezwałam się do Maty pięć lat temu. Mam te SMS-y – przyznała.

Zdradziła również, że odbyło się nawet spotkanie we trójkę. Maryla stawiła się na nim z konkretną propozycją: Mata i Quebonafide mieli napisać teksty na jej kolejny album. Według relacji artystki wszystko wskazywało na to, że panowie są zainteresowani. Jednak później rozpoczął się kilkumiesięczny okres oczekiwania, podczas którego – jak twierdzi – była przez nich zwodzona.

"Umówiliśmy się na tenisa, ale nic z tego nie wyszło"

Rodowicz wspomina, że po miesiącach przeciągających się rozmów w końcu doszło do spotkania na korcie tenisowym. – Mata się w ogóle nie odzywał, Quebo nawijał non stop. Przez pół roku mnie zwodzili, a w końcu nic z tego nie wynikło – podsumowała.

Choć z dzisiejszej perspektywy jej opowieść brzmi humorystycznie, pokazuje też, że projekt faktycznie był blisko realizacji. Artystka mówiła z wyraźnym żalem, ale bez pretensji – raczej z dystansem do sytuacji, która mogła stać się jednym z najgłośniejszych międzygatunkowych eksperymentów w polskiej muzyce.

Współpraca jednak się wydarzyła – choć inaczej

Choć wspólny album nie powstał, Maryla Rodowicz i tak pojawiła się w twórczości Maty. Raper zaprosił ją do nagrania gościnnego udziału w piosence "To tylko wiosna", która wzbudziła szerokie zainteresowanie słuchaczy. Połączenie wokalistki będącej ikoną polskiej sceny z przedstawicielem nowej fali hip-hopu stało się jednym z najbardziej komentowanych muzycznych spotkań ostatnich lat.

Utwór udowodnił, że mimo różnicy pokoleń Rodowicz doskonale odnajduje się w nowych kontekstach, a jej głos i osobowość nadal potrafią zaskoczyć odbiorców oraz inspirować młodszych twórców.

Nie zrażona porażką

W podcaście Maryla podkreśliła, że nieudana próba współpracy z Matą i Quebonafide nie wpłynęła negatywnie na jej stosunek do współczesnych wykonawców. Wciąż chętnie śledzi to, co dzieje się na scenie, i nie wyklucza kolejnych artystycznych spotkań, nawet tak nieoczywistych jak to, o którym opowiedziała.

Jej szczere wyznanie pokazuje, że za kulisami polskiego show-biznesu kryją się historie, o których publiczność często nie ma pojęcia. A Maryla Rodowicz – mimo ponad sześciu dekad kariery – nadal pozostaje jedną z najbardziej barwnych i otwartych na eksperymenty postaci rodzimej muzyki.