Koniec pewnego etapu

Miłosz Paweł Borycki, znany szerzej jako Miuosh, od lat należy do grona najbardziej cenionych twórców polskiej sceny muzycznej. Zasłynął jako raper, ale jego działalność szybko wykroczyła poza ramy klasycznego hip-hopu. Projekty z orkiestrami symfonicznymi, współprace z artystami reprezentującymi różne gatunki czy muzyczne eksperymenty sprawiły, że stał się twórcą wymykającym się prostym definicjom.

Teraz artysta zapowiedział, że przestanie koncertować. – Nie będę już stał na scenie z mikrofonem – podkreślił w wywiadzie. To wyraźny sygnał, że kończy się ważny rozdział w jego karierze.

Ostatnie koncerty i pożegnanie z publicznością

Miuosh planuje w tym roku serię pożegnalnych występów. Jednym z najważniejszych wydarzeń ma być koncert w Arenie Katowice 20 czerwca. To właśnie tam artysta zamierza symbolicznie zamknąć etap związany z wykonywaniem "pierwszych i drugich pieśni współczesnych". Jesienią ma natomiast rozstać się z koncertami solowymi.

Zapowiada, że finałowe wydarzenia będą dopracowane w każdym szczególe – z rozbudowaną oprawą i energią, do której przyzwyczaił swoich fanów przez lata. Jednocześnie nie ukrywa, że jest to dla niego decyzja przemyślana i konieczna.

Dlaczego rezygnuje z rapowania?

Powodem odejścia od koncertowania nie są kwestie organizacyjne czy zdrowotne. Miuosh mówi wprost o zmianie wewnętrznej. Jak wyjaśnia, nie czuje już emocji, które towarzyszyły mu w czasie tworzenia dawnych utworów. A w rapie – jak podkreśla – autentyczność jest kluczowa.

Artysta przyznaje, że dziś jego życie jest spokojniejsze i bardziej poukładane. Trudno mu wracać do stanów emocjonalnych sprzed lat tylko po to, by wiarygodnie wykonać stare teksty. Stanie na scenie i "wypluwanie" wersów, które powstały w zupełnie innym momencie życia, przestało być dla niego naturalne.

To szczere wyznanie pokazuje, jak dużą wagę przywiązuje do uczciwości wobec słuchaczy. Zamiast kontynuować występy bez pełnego przekonania, woli zakończyć ten etap.

Nowa rola w branży muzycznej

Rezygnacja z koncertów nie oznacza jednak rozstania z muzyką. Wręcz przeciwnie – Miuosh zapowiada intensywną pracę w innych obszarach. Od kilku lat coraz częściej pisze i produkuje dla innych wykonawców. Tworzy teksty, współpracuje przy kompozycjach, rozwija się jako producent.

Podkreśla, że od 2020 roku w dużej mierze skupił się właśnie na pracy "w tle". Nie planuje już nagrywać rapowych zwrotek ani wydawać kolejnych solowych płyt w tym gatunku. Możliwe są sporadyczne wyjątki, ale pełnoprawny powrót do roli rapera wydaje się wykluczony.

Swoją przyszłość wiąże również z programem "Must Be The Music", w którym zasiada w jury. Dzięki temu ma okazję poznawać młodych, utalentowanych twórców i – jak sam przyznaje – liczy na dalszą współpracę z niektórymi z nich. Chce wspierać nowe pokolenie artystów i pomagać im w rozwijaniu kariery.

Twórca wielu światów

Kariera Miuosha to przykład drogi od klasycznego hip-hopu do szeroko rozumianej muzyki alternatywnej i symfonicznej. Projekty realizowane z orkiestrami czy artystami reprezentującymi odmienne stylistyki pokazały, że rap może łączyć się z monumentalnym brzmieniem i ambitną formą.

Decyzja o zejściu ze sceny nie przekreśla tego dorobku. Wręcz przeciwnie – może otworzyć nowy etap, w którym artysta będzie jeszcze odważniej eksperymentował jako kompozytor i producent. Sam podkreśla, że uważa się za zdolnego twórcę i zamierza nadal udowadniać to publiczności – choć już w innej roli.

Odejście Miuosha od koncertowania to jedna z głośniejszych decyzji ostatnich miesięcy na polskiej scenie muzycznej. Dla fanów to z pewnością moment symboliczny, ale dla samego artysty – naturalna konsekwencja zmian, jakie zaszły w jego życiu i twórczości.