Szokująca wiadomość SMS
Informacja o rozstaniu pojawiła się najpierw w mediach społecznościowych T.Love. Zespół podziękował Polakowi za "wspaniałą historię" i wieloletni wkład w rozwój grupy. Jednak sam artysta dopiero w rozmowie z Mateuszem Ćwierzem z Onetu ujawnił, jak wyglądały ostatnie godziny jego współpracy z formacją.
Jak przyznał, o decyzji Muńka dowiedział się z krótkiego SMS-a – i to dosłownie chwilę przed oficjalnym postem opublikowanym na Facebooku. Polak podkreślił, że jeszcze dzień wcześniej występował z zespołem w Lublinie i nie miał najmniejszych sygnałów, że może to być jego ostatni koncert.
Decyzja lidera była dla niego podwójnie zaskakująca również dlatego, że T.Love dopiero co zakończyło nagrania nowego albumu "Orajt", a skład – według wcześniejszych deklaracji – miał pozostać niezmienny co najmniej do końca promocji płyty.
"Nie rozumiem tego tłumaczenia"
W rozmowie z Onetem Sidney przytoczył treść argumentacji otrzymanej od Muńka. Lider zespołu miał uzasadnić decyzję rzekomym pozamuzycznym konfliktem sprzed lat, dotyczącym muzyków niedawno powracających do składu. Polak wyznał, że trudno mu zrozumieć takie wyjaśnienie, zwłaszcza że dotychczasowa współpraca układała się – z jego perspektywy – normalnie i bez sygnałów napięć.
Artysta nie krył również żalu, że po tylu latach wspólnej historii nie dostał szansy pożegnania się z publicznością. Zwrócił uwagę, że podobny sposób zakończenia współpracy spotkał wcześniej Janka Benedeka, którego rozstanie również ogłoszono nagle.
Nowa płyta nagrana, plany w zawieszeniu
Według Sidneya nowy album jest już ukończony, wraz z jego partiami perkusji i dodatkowymi elementami. Kompozytorem materiału został Jacek Perkowski, powracający do współpracy z zespołem po 19 latach. Polak przyznał, że nie ma informacji, czy najnowsze zmiany personalne wpłyną na premierę zaplanowaną na marzec 2026 roku.
Z kolei muzycy, z którymi grał przez dekady, na razie nie komentują szerzej sytuacji. Polak podkreślił jedynie, że dobrze znają oni uczucie nagłego rozstania, które wcześniej dotknęło wielu członków T.Love.
Plany Sidneya Polaka po odejściu z T.Love
Odejście z zespołu nie oznacza przerwy w działalności muzycznej. Wręcz przeciwnie – jak podkreślił w rozmowie z Onetem, teraz jego grafik zaczyna wypełniać się intensywniej niż kiedykolwiek.
Najpierw światło dzienne ujrzy jego świąteczna propozycja "Złota Noc", napisana we współpracy z Markiem Dutkiewiczem i wykonana przez Annę Rusowicz oraz Tomka Szczepanika. W pierwszych tygodniach nowego roku Polak zaprezentuje także utwór "Jestem z Polski", skomponowany przez Janka Benedeka. Piosenka miała pierwotnie trafić na nowy album T.Love, jednak Muniek ją odrzucił. Artyści postanowili nie rezygnować z materiału i wydać go niezależnie.
Polak zapowiedział również powrót do koncertów solowych oraz wydanie kilku nowych singli w 2026 roku. Jak podkreśla, od dawna tęsknił za możliwością intensywnego rozwijania własnych projektów – czego nie dało się pogodzić z wymagającym kalendarzem T.Love.
Emocjonalne podsumowanie i otwarta furtka
Mimo trudnych okoliczności Sidney Polak zapewnił, że życzy zespołowi jak najlepiej. Choć nie spodziewa się rychłego powrotu do wspólnego grania, żartobliwie zasugerował, że teoretycznie wszystko jest możliwe – o ile Muniek "przyniesie dużo kwiatów do Stodoły".
Rozstanie po 35 latach to koniec epoki w historii T.Love, ale jednocześnie początek nowego rozdziału w karierze jednego z najbardziej rozpoznawalnych perkusistów i songwriterów w Polsce. Źródło wszystkich wypowiedzi muzyka stanowi obszerny wywiad udzielony Onetowi.