Skolim przyznaje, że w drugiej edycji programu czuje się znacznie pewniej niż na początku. Wie już, czego się spodziewać i jak funkcjonuje format telewizyjny. Jednocześnie podkreśla, że nie przyszedł tam po to, by kogokolwiek "ustawiać do pionu".
Juror z empatią
Artysta otwarcie mówi, że najtrudniejsze są dla niego momenty, gdy uczestnicy bardzo się stresują lub gdy ich występy spotykają się z ostrą krytyką. Sam często bardziej przeżywa te emocje niż oni.
Talent to nie tylko warsztat
Skolim zaznacza, że dla niego muzyka musi nieść emocje. Nawet jeśli ktoś ma braki techniczne, ale potrafi poruszyć publiczność, zasługuje na uwagę i szansę.
Druga i trzecia młodość
W rozmowie z WP podkreśla, że szczególnie bliscy są mu uczestnicy, którzy odważyli się spróbować po latach. Jego zdaniem program powinien być impulsem do zmiany, a nie zamknięciem drzwi.
Alternatywa dla pogardy
Artysta krytycznie odnosi się do innych formatów, w których wykonawcy disco polo bywają traktowani z wyższością. Jak mówi, "Disco Star" ma być przestrzenią bez wstydu i kompleksów.