Skolim przyznaje, że aktorstwo nie jest dla niego nowym doświadczeniem ani chwilową zachcianką. Już wcześniej miał okazję pracować na planach serialowych i — jak podkreśla — traktuje je jako naturalne uzupełnienie muzycznej drogi, a nie konkurencję dla sceny.
"Barwy szczęścia" jako stały punkt
W rozmowie z WP artysta potwierdził, że regularnie pojawia się w serialu "Barwy szczęścia". Jak mówi, plan zdjęciowy traktuje jak swoiste "kółko teatralne" — miejsce, w którym może złapać inny rytm pracy, spotkać znajomych z branży i wrócić na chwilę do aktorskich korzeni.
Skolim zaznacza, że praca przy serialu daje mu komfort i poczucie oswojenia z kamerą, ale nie wiąże się z presją czy ambicją budowania wizerunku aktora za wszelką cenę.
Film jako prawdziwe wyzwanie
Artysta nie ukrywa jednak, że jeśli miałby wrócić do aktorstwa na poważniej, interesowałyby go przede wszystkim większe, wymagające role filmowe. Podkreśla, że nie pociągają go epizody grane "dla samej obecności", lecz projekty, które dawałyby realne pole do rozwoju.
Krytyka szufladkowania
W wywiadzie Skolim zwraca uwagę na problem obsadzania aktorów według schematów. Jego zdaniem w polskim kinie wciąż zbyt często decyduje wygląd lub wcześniejszy wizerunek, a nie potencjał czy gotowość do transformacji.
Muzyka nadal na pierwszym miejscu
Na ten moment Skolim jasno deklaruje, że jego priorytetem pozostaje muzyka. Aktorstwo traktuje jako dodatkową przestrzeń, do której może wracać wtedy, gdy pozwoli na to czas i pojawi się projekt, który rzeczywiście go poruszy.