Artysta przyznaje, że nieraz spotyka się z tytułami sugerującymi sensację, podczas gdy w samej rozmowie mówił coś zupełnie innego. Jak podkreśla, to efekt walki o kliknięcia.

Krótkie hasła zamiast kontekstu

Skolim zauważa, że wyrwane z kontekstu zdania zaczynają żyć własnym życiem. Jego zdaniem długie rozmowy, takie jak ta z Filipem Borowiakiem, dają szansę na realne zrozumienie poglądów.

Rodzina też to czyta

Artysta przyznaje, że najbardziej irytujące są momenty, gdy nagłówki trafiają do bliskich. Choć sam nauczył się dystansu, wie, że nie wszyscy odbierają to z takim spokojem.

Social media jako narzędzie

Skolim nie neguje roli mediów społecznościowych w swojej karierze. Podkreśla jednak, że traktuje je jako środek dotarcia do ludzi, a nie miejsce do rozgrywania konfliktów.

Unikanie eskalacji

W rozmowie zaznacza, że nie bierze udziału w internetowych wojnach. Woli wygaszać napięcia, bo — jak mówi — konflikty napędzają algorytmy, a nie ludzi.