Skolim opisuje koncert w Glam jako jeden z tych, które szczególnie zapadają w pamięć. Zwraca uwagę na ogromną frekwencję i intensywną atmosferę, która – jak mówi – była niemal namacalna.

Warszawa jako muzyczny tygiel

Artysta przyznaje, że Warszawa to miasto, w którym mógłby grać regularnie. Wspomina o wielu klubach i miejscach, gdzie publiczność zawsze dopisuje, niezależnie od dnia tygodnia.

"Liczy się człowiek"

Skolim podkreśla, że nie pyta fanów o orientację, poglądy czy pochodzenie. Dla niego najważniejsze jest to, czy ktoś przychodzi na koncert z dobrą energią i chęcią wspólnej zabawy.

O zmęczeniu podziałami

W wywiadzie mówi też szerzej o polaryzacji społecznej. Przyznaje, że nie lubi sytuacji, w których ludzie są zmuszani do opowiadania się po jednej ze stron. Sam deklaruje, że najlepiej czuje się "pośrodku".

Bezpieczeństwo ponad wszystko

Wracając do wydarzeń po koncercie, Skolim wspomina sytuację, w której ktoś agresywnie dobijał się do auta. Podkreśla, że w takich momentach priorytetem jest zdrowie i bezpieczeństwo, a nie spełnianie oczekiwań fanów.