Skolim przyznaje, że nie poczuł się dotknięty osobiście. Zamiast złości pojawiło się raczej zaskoczenie językiem i formą wypowiedzi osoby, która zawodowo zajmuje się edukacją.

Zdziwienie zamiast urazy

Artysta podkreśla, że takie słowa nie odbierają mu pewności siebie ani wiary w to, co robi. Jego zdaniem bardziej kompromitują autora niż osobę, której dotyczą.

Krytyka a hejt

W rozmowie rozróżnia konstruktywną krytykę — zwłaszcza od ludzi z branży — od komentarzy, które mają wyłącznie prowokować i przyciągać uwagę.

"Nie tracę na to energii"

Skolim mówi wprost, że nie zamierza poświęcać czasu na medialne przepychanki. Woli skupić się na pracy, koncertach i relacjach z fanami.

Język w debacie publicznej

Na koniec zaznacza, że najbardziej martwi go obniżający się poziom debaty. Jego zdaniem osoby publiczne powinny mieć świadomość odpowiedzialności za słowa.