Trwa ładowanie...
dgjikxz
skubas

Skubas: "Wolałbym umrzeć, niż żyć w strachu" [Open FM Podcast]

Piosenkarz, gitarzysta, kompozytor, autor tekstów - Skubas jest gościem kolejnego odcinka podcastu Open FM.
Share
Skubas (fot. materiały prasowe)
Skubas (fot. materiały prasowe)
dgjikxz

Spotykamy się przy okazji premiery jego najnowszej płyty "Duch". Rozmawiamy o dojrzałości artystycznej, odbiorze płyty w czasach pandemii i życiu muzyka u progu czterdziestki. Poruszamy też kwestie religii, zaburzonego widzenia drugiego człowieka oraz niezrozumieniu polityki.

Całej rozmowy ze Skubasem możecie posłuchać TUTAJ, my natomiast wybraliśmy kilka fragmentów z tego wywiadu, aby zachęcić Was do sięgnięcia po całość.

Grzegorz Betlej (Open FM): To musi być bardzo ciężkie dla artysty, żeby wydać teraz płytę. Zazwyczaj jest tak, że wypuszczasz płytę i ruszasz: media, koncerty, wywiady, spotkania z fanami, rozmowy. A tu środek pandemii i zostajesz sam. Czy to rodzi w artyście jakiś rodzaj strachu, bo nie widzisz na bieżąco jak ten album rezonuje?

dgjikxz

Skubas: Zawsze jest jakiś rodzaj strachu w wyścigu. Pytanie czy to może rezonować w momencie, kiedy ludzie siedzą w domu. Wiadomo, że pewne rzeczy są odcięte. Ale nie zapominajmy o artystach, którzy wydawali płyty w czasach niepandemicznych i one nie miały wielkiego odzewu. Czy ja jestem w stanie się w to zagłębiać? Pewnie jestem w stanie. Ale nigdy niczego nie daje mi zagłębianie się w sprawy, na które nie mam wpływu. Chciałbym unikać myślenia o rzeczach, na które nie mam wpływu, bo jak to robię, to cierpię. Dziś mogę porozmawiać z tobą, mogę do kogoś zadzwonić, napisać w domu nową piosenkę, zrobić coś dobrego dla kogoś – i to są rzeczy, w których czuję moje sprawstwo. A tam, gdzie się angażuję, a mojego sprawstwa nie ma, często rodzi się frustracja. Ona czyha na każdego z nas, w zależności od tego, gdzie skierujemy swoje myśli. Ta płyta zresztą po części jest o tym.

Ta płyta jest dużo spokojniejsza, niż poprzednie dwie, „Brzask” i „Wilczełyko”. Nie chcę, żeby to zabrzmiało tak, że uważam, że wcześniej byłeś niepoukładany, ale nowa płyta, „Duch”, brzmi tak, jakbyś był bardziej poukładany.

Bo jestem bardziej poukładany. Oczywiście nie mnie oceniać, ale muszę przyznać, że nastąpiła u mnie pewna higiena życia. Nie wiem czy tamte płyty były bardziej agresywne, niespokojne. Na pewno ta ma w sobie więcej nadziei. Ja bardziej patrzę w kategoriach progresu – mnie jako człowieka i mnie jako kompozytora i tekściarza, bo napisałem na nią większość tekstów.

Open FM Podcast: posłuchaj rozmów z największymi gwiazdami polskiej muzyki!

dgjikxz

Na płycie jest utwór „Azja”. Jego napisanie zbiegło się z twoją samodzielną wyprawą do Azji. Czegoś się dowiedziałeś o sobie samotnie podróżując?

Takie podróże skłaniają mnie do przemyśleń. Taka samotna podróż, w oderwaniu od elektroniki i łączności ze światem, to jest jeszcze większe wyzwanie. Nie wiem czy byłbym w stanie pojechać na drugi koniec świata bez telefonu, który przecież zapewniał mi wszystko, włączając w to rezerwacje hoteli i lotów. Ale w samotnym podróżowaniu chodzi o obserwowanie emocji. Po takich wędrówkach dochodzi się do takich wniosków, nawet jeśli były jakieś trudne momenty, że jakoś sobie poradzimy w tym życiu. Bo jak się jeździ z kimś, to jest się za kogoś odpowiedzialnym, ale też można zrzucić odpowiedzialność na kogoś. Ostatnio chodziłem sam po górach, bez telefonu, było ciężko fizycznie, ale sam dla siebie próbowałem być wsparciem. To są dobre momenty, kiedy się dobrze ze sobą samemu gada. Nasze myśli są przecież ciągle aktywne, są nam potrzebne do życia, ale mogą też wykończyć. Żyjemy w czasach przebodźcowania, a ludzie boją się pobyć sami ze sobą. Szkoda, że tak rzadko udawało mi się podróżować. Gdybym miał czegokolwiek żałować w swoim życiu, to chyba tego, że za mało podróżowałem, na przykład zanim na świecie pojawił się mój syn.

Ty się na tej płycie zgadzasz na zastany porządek świata.

Nie wymyślałem tej płyty w czasach pandemii i strajków kobiet. A propos strachu i ponurych przemyśleń – mam wrażenie, że na ten czas mógłbym wydać jeszcze inną płytę, bo ludzie dziś oczekują walki i zaciśniętych pięści, a ja się tego oduczyłem. To nie tak, że latałem wcześniej ze sztandarem, ale kiedyś więcej było we mnie walki ze światem, z innymi ludźmi, z samym sobą. A teraz zauważyłem, że walka się wcale nie opłaca. Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak „nie należy walczyć o swoje ideały, walczyć o siebie”, ale powiedziałbym, że trzeba pracować u podstaw, zmieniać siebie, nie walczyć ze sobą. Jak zmieniam siebie to zmieniam mały kawałek świata. Jak przestanę jeść mięso, to może komuś to da dobry przykład. Bo wiesz, liczy się przykład, a nie wykład. Taki jest mój utwór „Haitańskie drzewa” – jak manifest „chorobo przyjdź i sobie weź, nie chcę się bać”. Bo wiesz, ja nie chcę się bać. Wolałbym umrzeć dziś, niż żyć następne trzydzieści lat w strachu.

dgjikxz

Skubas, Swiernalis, Brodka, Krzysztof Zalewski, Kortez: słuchaj stacji ALT PL w Open FM!

„Słodki śpiew w czarną godzinę miał brzmieć, a zmienił czerń w szarą codzienność” – brzmi fragment tekstu piosenki „Szklane miesiące”. To rysuje bardzo ciemną wizję ostatnich lat w twoim życiu, ścierania się z samym sobą.

Ścieram się z samym sobą cały czas. To utwór o uzależnieniu od substancji, o ich porzuceniu, o wyzwoleniu. To pozytywny utwór. Mam wrażenie, że ta mantra, z którą jestem dla większości kojarzony – czyli „Nie mam dla ciebie miłości” – stała się takim fatum, bo ja bym chciał jednak afirmować, że mam „dla ciebie” miłość, bo chciałbym znaleźć miłość dla każdego, choć w dzisiejszych czasach chcą nas tak bardzo podzielić. Ale jesteśmy całością i będziemy cierpieć jako ludzie, dopóki nie uświadomimy sobie, że zadając krzywdę komuś, zadajemy krzywdę sobie. Czy ja się tak odsłoniłem w „Szklanych miesiącach”? Ja się ukryłem, nie powiedziałem niczego wprost: nie chciałem w teledysku dawać lufki i gorzałki, ale tekstem rozliczam się z przeszłością. Uzależnienie od substancji jest na początku czymś normalnym, ale przynosi potem szarzyznę, robi się codziennością, a nie jest świętowaniem, czyli czymś, co było na początku. „Szklane miesiące” to taka przezroczystość, rutyna, brak szczęścia – coś, co miało być lekarstwem, przestało działać.

A żeby wyjść z uzależnienia nie trzeba go zastąpić innym uzależnieniem?

dgjikxz

Słowo „uzależnienie” ma złą konotację. Przeciwieństwem uzależnienia jest wolność. Więc warto znaleźć wolność, zastąpić wolnością uzależnienie. Nie można tego pomylić z „zależnością”, bo zależni jesteśmy zawsze. Jeśli mam mówić przenośnie: uzależnienie staje się twoim bogiem. Zależni jesteśmy zawsze, bo jesteśmy zależni od piekarza, od prądu, od każdego i wszystkiego, co potrzebne nam na życie. Ale przecież nie skupiamy się dwadzieścia cztery godziny na dobę na prądzie. Ale jakbyśmy się uparli i skupili na czymś – tak jak hipochondrycy na lekach – to byśmy się uzależnili. Od tlenu jesteśmy zależni i jak nam go zabiorą to byśmy umarli, ale jak nam zabiorą telefon komórkowy przy uzależnieniu to przecież nie umrzemy. To, co się dzieje z człowiekiem po odebraniu mu jakiejś rzeczy, to wyznacznik uzależnienia: zabierz dzieciakowi komórkę to ci rozwali okna w domu. Są odwyki dla dzieci uzależnionych od internetu, a kiedyś tego nie było, były za to odwyki dla uzależnionych od heroiny.

Całej rozmowy ze Skubasem posłuchasz TUTAJ

Jest ciężko być dziś wierzącym?

Skubas: Zależy w co wierzącym. Te wątki zewnętrzne tak bardzo się pomieszały, że szukanie, a nie odnalezienie, jest istotne. Ja szukam istoty wyższej, niż nasze umysły, bo umysł jest zawodny, zwodniczy, nawet niebezpieczny. Dla mnie duchowość, szukanie siły wyższej, która nie musi być wcale rodzaju męskiego, jest wychodzeniem ze sfery rozumu i logiki do sfery serca, ducha – tam się kryje dużo więcej tajemnic i odpowiedzi na nurtujące kwestie, które mogą podzielić społeczeństwo, nawet rodzinę.

dgjikxz

Frapującym dla mnie jest fakt, że łatwo nam się wrzuca do jednego worka, szufladkuje, dzieli społeczeństwo. Mogę być przecież de facto – mając stałe poglądy – na marszu niepodległości i na marszu LGBT. Szukam początku tego, dlaczego to się może wykluczać.

Jeśli jestem w sferze ego, mam bardzo mocne poglądy i wiem na pewno, że ten jest taki a taki. Ale w sferze ducha zaczynam być w obszarze pod tytułem „nie wiem”. To nie jest ignorancja, a nietraktowanie siebie jak boga, który osądzi, bo wie wszystko, bo etykietuje. Wielokrotnie mnie to zgubiło, że osądziłem kogoś. Nie chciałbym ewangelizować, bo to kwestia wewnętrzna – jeśli ja nauczę się żyć zgodnie z pewnymi wartościami, to mogę dawać przykład ludziom, którzy są obok. Nawet jeśli chodzi o używki: jeśli ktoś chce się dowiedzieć czegoś z mojego doświadczenia, to chętnie się podzielę, ale jestem daleki od robienia wykładów. Bóg przychodzi jak chcesz szukać, a nie jak ci go ktoś wtyka. To wewnętrzne. Ale na zewnątrz jest polityka.

Łatwo nam wydać osąd albo osaczyć kogoś prawdą, którą ja sam uważam za prawdę przenajświętszą.

Nie ma faktów, tylko są interpretacje. My nie znamy do końca prawdy. Bóg, filozofia, to są poglądy. Ja wierzę w jakieś „oko”, które widzi więcej kontekstów, niż my, jakąś przestrzeń, historię ludzi. Nam się nie chce tego zobaczyć. Nam się wydaje: „ja bym tak w życiu nie postąpił, ja bym nie był taki, jak on”. A ja pytam: skąd wiesz, że byś tak nie postąpił? Skąd wiesz, że nie byłbyś taki, gdybyś miał kiedyś taki sam kontakt z rodzicami, jak tamten, gdybyś miał jego historię. Ważny jest cały obraz. To jest trudne dla ludzi, więc my wszyscy oceniamy innych. Świadomość – termin, który pojawia się w duchowości – każe nam obserwować jak kamera, a nie interpretować. Jak wiemy – oglądając trzy różne programy informacyjne w telewizji dostaniemy trzy różne obrazy na ten sam temat, a przecież fakt był tylko jeden.

dgjikxz

Poprzednimi gośćmi podcastów Open FM byli m.in.: Krzysztof Zalewski, Natalia Przybysz, czy Margaret. Rozmów z nimi możecie posłuchać TUTAJ. Natomiast całą rozmowę ze Skubasem znajdziecie także poniżej.

Skubas gościem podcastu Open FM: POSŁUCHAJ!

dgjikxz

Podziel się opinią

Share
dgjikxz
dgjikxz