Ostatni dzień i bolesna wiadomość

Informacja o śmierci artysty dotarła w trakcie festiwalu w Sopocie. Publiczność, artyści i widzowie przed telewizorami dowiedzieli się, że Soyka – który miał tego wieczoru zaśpiewać – już nigdy nie pojawi się na scenie.

– Staszek był niezwykłą postacią, legendą polskiej muzyki. Ukochanym przez publiczność, fantastycznym człowiekiem, piszącym genialne, ponadczasowe teksty. To jest też niesamowite, że miał dzisiaj wystąpić, a ten wieczór jest poświęcony artystom, którzy odeszli. I w takim momencie straciliśmy Staszka Soykę – mówiła ze wzruszeniem Monika Olejnik na antenie TVN24.

Pożegnania przyjaciół i artystów

Wieść o odejściu Soyki szybko obiegła media społecznościowe. Patricia Kazadi napisała: "Stanisław Soyka. Jejku… jak to? Okropnie smutna wiadomość. Dziękuję za wszystko". Krótko i symbolicznie pożegnał go Jan Borysewicz: "Żegnaj przyjacielu".

Grażyna Łobaszewska nie kryła emocji: "Odebrałam wiadomość najgorszą z możliwych… że Staszek Soyka… Boże. W takiej chwili żadne ze słów nie będzie na swoim miejscu". Muniek Staszczyk dodał: "Stasiu, drogi przyjacielu. Kochałem Cię i podziwiałem. Zawsze jak byliśmy razem na scenie, to było wyróżnienie dla mnie i dla T.Love. Będę tęsknił…".

Również Małgorzata Kożuchowska podkreślała w swoich słowach ogromny żal: "Dziękuję, za wszystko! Każda Twoja piosenka to morze wspomnień! Za mało, za krótko! Za nagle!". Martyna Wojciechowska wspominała: "Ty dałeś światu muzykę, która łączy ponad podziałami, która niesie nadzieję. Spoczywaj w pokoju".

Kuba Wojewódzki zamieścił fragment koncertu, dodając: "Moje ostatnie spotkanie ze Staszkiem Soyką. 10 lipca. Warszawa. Żegnaj Mistrzu".

Droga artystyczna Soyki

Soyka debiutował już jako 23-latek na legendarnym festiwalu Jazz Jamboree, gdzie od razu zdobył uznanie krytyków i publiczności. Współpracował z największymi osobowościami polskiego jazzu – Michałem Urbaniakiem, Wojciechem Karolakiem czy Tomaszem Stańką. W latach 1983–1988 nieprzerwanie wybierano go najlepszym wokalistą jazzowym w plebiscycie magazynu Jazz Forum.

Przełom przyniosły lata 90. W 1991 roku ukazała się płyta Acoustic, na której artysta zaprezentował własne kompozycje oraz interpretacje standardów. Album zyskał status jednego z najważniejszych w historii polskiej muzyki rozrywkowej.

Rok później światło dzienne ujrzał krążek Neopositive z nieśmiertelnym utworem "Tolerancja (na miły Bóg)". Ta piosenka stała się symbolem otwartości i porozumienia, a Soyka – głosem pokolenia.

Człowiek pełen pasji

Znajomi wspominają go jako osobę ciepłą, pełną humoru i miłości do ludzi. Monika Olejnik mówiła: – Spotykaliśmy się na Saskiej Kępie na kawie. Miał niezwykłe poczucie humoru. Był pełen optymizmu. Kochał świat, kochał ludzi. Taki był.

Ta serdeczność i szczerość przejawiała się także w jego muzyce. Soyka nie tylko śpiewał – on opowiadał historie, które dotykały słuchaczy i na długo pozostawały w ich pamięci.

Dziedzictwo, które pozostaje

Śmierć Stanisława Soyki to ogromna strata dla polskiej sceny muzycznej. Jego twórczość była różnorodna – od jazzu i soulu po popowe ballady. Utwory takie jak "Cud niepamięci", "Play It Again" czy właśnie "Tolerancja" na zawsze wpisały się w historię polskiej muzyki.

Fani do dziś wspominają jego koncerty, w których łączył wirtuozerię wokalną z emocjonalną szczerością. Był artystą, którego piosenki towarzyszyły ważnym chwilom w życiu wielu osób.

Soyka odszedł, ale jego głos i przesłanie będą wybrzmiewać jeszcze długo – w sercach fanów, w domowych płytotekach i w historii polskiej muzyki.