Problemy organizacyjne i zmiana managementu
Jak wyjaśnił Tymon Tymański, decyzja o wstrzymaniu koncertów nie była łatwa. Muzyk przyznał, że nie chodzi o żadne problemy zdrowotne ani konflikty wewnątrz zespołu. Wręcz przeciwnie – jak zaznaczył, członkowie Kur "mają się świetnie i lubią się bardziej niż kiedykolwiek". Przyczyną odwołania koncertów okazały się błędy w planowaniu trasy i przeszacowanie skali przedsięwzięcia przez poprzedni management.
Tymański napisał wprost, że organizatorzy "przeszarżowali z oceną sprzedawalności koncertów zespołu, który startuje niejako od nowa". Zespół, mimo bardzo dobrego przyjęcia nowego albumu i entuzjastycznych recenzji, nie był w stanie finansowo udźwignąć kosztów wynajmu dużych klubów – sięgających nawet 13 tysięcy złotych za wieczór.
"Można nieźle popłynąć" – przyznał z charakterystycznym dla siebie dystansem i ironią. Zespół zdecydował więc o chwilowym wstrzymaniu aktywności koncertowej, aby uporządkować sytuację organizacyjną i rozpocząć współpracę z nowym managementem – agencją yMusic.
Nowa płyta i powrót w wielkim stylu
Choć jesienna trasa została skrócona, Kury nie znikają ze sceny. Tymański podkreślił, że zespół przygotowuje się do mocnego powrotu wiosną 2026 roku i zapowiedział, że obecnie trwają prace nad ustaleniem nowych dat występów.
Tymczasem fani będą mogli zobaczyć Kury jeszcze w tym roku podczas kilku zaplanowanych koncertów:
- 24 października w Spatifie w Sopocie,
- 16 listopada w warszawskiej Hydrozagadce,
- 18 grudnia w klubie Monk w Gdańsku.
Dla zespołu to wyjątkowy moment – 19 września 2025 roku premierę miał długo oczekiwany album "Uno Lovis Party", wydany przez S7 Records. Płyta stanowi powrót do współpracy Tymona Tymańskiego i Olafa Deriglasoffa, dwóch filarów polskiej alternatywy. Wśród premierowych utworów znalazły się m.in. "Teflonowy Mózg" i "Memento Amoris" – single, które spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem zarówno wśród krytyków, jak i słuchaczy.
Album to esencja stylu Kur – połączenie ostrej ironii, improwizacji, absurdalnego humoru i muzycznej odwagi, z której grupa znana jest od lat 90. To również wyraźne nawiązanie do tradycji trójmiejskiej sceny alternatywnej, w której Tymański i Deriglasoff od dekad pełnią rolę liderów i eksperymentatorów.
"Nie płyniemy, tylko chwilowo wstrzymujemy żagle"
Tymański, znany z ciętego języka i autoironii, odniósł się też do licznych plotek i spekulacji, które pojawiły się po odwołaniu koncertów. "Mógłbym ściemniać, że zmieniam płeć, że Olaf ma półpaśca, a Szymon wylądował w szpitalu po buciolu – ale to wszystko nieprawda" – napisał. W ten sposób chciał jasno podkreślić, że sytuacja nie ma nic wspólnego z kryzysami osobistymi czy konfliktami wewnętrznymi.
Zamiast dramatyzować, zespół postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i przygotować grunt pod nowy etap działalności. "Na razie nie płyniemy, ale chwilowo wstrzymaliśmy większość aktywności koncertowo-okołokoncertowej" – dodał artysta.
Kury – legenda, która znów ma głos
Zespół Kury, powstały w połowie lat 90., uznawany jest za jeden z najoryginalniejszych projektów w historii polskiej sceny niezależnej. Ich płyta "P.O.L.O.V.I.R.U.S." z 1998 roku przeszła do historii jako kultowy manifest ironicznego spojrzenia na popkulturę i polską rzeczywistość tamtych czasów. Teraz, po ponad dwóch dekadach, Tymański i spółka powracają z nową energią, świeżym materiałem i ambicją, by znów rozgrzać scenę alternatywną.
Choć odwołanie koncertów rozczarowało fanów, wpis Tymona Tymańskiego pokazuje, że zespół zachowuje charakterystyczny luz i szczerość. Kury nie żegnają się z publicznością – jedynie przygotowują się do mocnego startu w nowym rozdaniu. Jak napisał muzyk: "Obiecujemy, że wrócimy silniejsi i lepsi muzycznie".
Jeszcze tej zimy Kury ponownie zabrzmią na żywo – a wiosną ruszą w pełną trasę, z której nikt już nie będzie chciał rezygnować.