Quebonafide kończy karierę. Decyzja zapadła dużo wcześniej
Choć dla części słuchaczy informacja o zakończeniu kariery była zaskoczeniem, sam Quebonafide przyznaje, że mentalnie zamknął ten etap znacznie wcześniej. Jak tłumaczy, proces twórczy przestał sprawiać mu radość, a presja związana z oczekiwaniami fanów i branży zaczęła go coraz mocniej obciążać.
– Nie wyobrażam sobie na dzisiaj, nie miałem ani razu takiej myśli, żeby wrócić do robienia muzyki. W mojej głowie zakończyłem to myślę, że jakieś pięć lat temu – mówi wprost.
Grabowski zaznacza, że decyzja o odejściu nie była impulsem, ale długotrwałym procesem. Nie wyklucza sporadycznego pisania tekstów dla innych artystów, jednak nie planuje już wracać na scenę jako wykonawca. Quebonafide jako projekt muzyczny jest dla niego definitywnie zamknięty.
Pożegnanie ze sceną na PGE Narodowym
Oficjalnym domknięciem kariery były dwa pożegnalne koncerty Quebonafide zatytułowane "AKT II – Ostatni Koncert", które odbyły się 27 i 28 czerwca 2025 roku na PGE Narodowym w Warszawie. Występy zgromadziły dziesiątki tysięcy fanów i miały symboliczny charakter – były świadomym i zaplanowanym pożegnaniem ze sceną, a nie zapowiedzią kolejnego powrotu.
Integralną częścią tego etapu był również projekt "PÓŁNOC / POŁUDNIE", który domknął narrację ostatnich lat działalności Quebonafide. Artysta podkreśla, że po tych wydarzeniach nie czuł już potrzeby kontynuowania muzycznej drogi ani dopisywania kolejnych rozdziałów.
Piłka nożna zamiast muzyki
Jednym z bardziej zaskakujących wątków wywiadu jest aktualne zaangażowanie Quebonafide w piłkę nożną. Grabowski pełni funkcję dyrektora sportowego klubu Mazur Radzymin i – jak sam przyznaje – traktuje tę rolę bardzo poważnie.
– Jest to dla mnie nawet trochę misyjne. Ja naprawdę się w tym zakochałem. Polubiłem tę analizę psychologiczno-osobowościową – mówi.
Raper podkreśla, że w futbolu znalazł podobną intensywność i zaangażowanie, jakie wcześniej towarzyszyły mu przy pracy nad muzyką. Dziś to właśnie ten obszar daje mu poczucie sensu i realnego wpływu.
Błędy w komunikacji i rozczarowani fani
Quebonafide nie unika też trudniejszych tematów. W rozmowie przyznaje, że jego komunikacja z fanami przez lata była niejednoznaczna i często prowadziła do nieporozumień. Brak jasnych deklaracji i długie okresy ciszy sprawiały, że odbiorcy dopowiadali własne scenariusze.
– W wielu przypadkach faktycznie powinienem uderzyć się w pierś. Komunikacja po mojej stronie zawiodła – przyznaje.
Jak dodaje, drobne sytuacje szybko przeradzały się w duże narracje, na które fani oczekiwali reakcji. Dziś artysta mówi o tym bez dystansu, ale też bez potrzeby tłumaczenia każdej decyzji z przeszłości.
Ojcostwo i życie poza show-biznesem
Ważnym wątkiem rozmowy jest także myślenie o przyszłości prywatnej. Quebonafide otwarcie mówi o potrzebie ograniczenia obecności w przestrzeni publicznej i ochrony bliskich.
– Nie do końca chciałbym być taką bardzo wystawną osobą publiczną już wychowując potomka – przyznaje.
Decyzja o wycofaniu się z życia medialnego jest dla niego naturalnym krokiem wynikającym ze zmiany priorytetów. Muzyka, koncerty i rozgłos ustąpiły miejsca stabilności i spokojniejszemu trybowi życia.
Wywiad Mai Strzelczyk pokazuje Quebonafide bez scenicznej otoczki – jako osobę, która zamknęła pewien etap, jasno określiła swoje granice i skupiła się na tym, co dziś uważa za ważniejsze niż dalsza obecność w muzycznym obiegu.