"Lowlife" to prawdopodobnie najbardziej szczere do tej pory wydawnictwo w dorobku artysty. Energiczny i buntowniczy utwór łączy ostre melodie, ciężkie linie basu oraz surowy tekst. Singiel stanowi początek dźwiękowej i twórczej zmiany, w ramach której YUNGBLUD powraca do swoich alternatywnych korzeni, jednocześnie podejmując spore ryzyko – nietypowa produkcja i przemyślane instrumenty wydają się zarówno nowe, jak i nostalgiczne.

Napisałem "Lowlife", ponieważ po prostu nie chciałem wychodzić z domu – opowiada Dom. Miałem dość ludzi, gierek, samego siebie, moich przyjaciół. Za każdym razem, gdy coś robiłem, jakiś idiota miał na ten temat swoje zdanie – co powinienem zrobić lub jaki powinienem być. Prawda jest taka, że czasami chciałem być nikim, więc po prostu nie wychodziłem z łóżka. Byłem niezadowolony i pragnąłem czegoś w rodzaju nudy. Tej nudy, kiedy siedzisz w domu, w tej samej starej pościeli i oglądasz pieprzoną ogłupiającą telewizję. O tym napisałem tę piosenkę.

YUNGBLUD postanowił nie poddawać się żadnym wpływom. Zaszył się w studiu z producentem Paulem Meanym i niczego przesadnie nie planował. – Nie wchodziłem do studia z zamiarem stworzenia czegoś takiego jak "Close To Me", "Born This Way" czy "Life On Mars". Za każdym razem zaczynaliśmy od pustego płótna, podkręcaliśmy beat i patrzyliśmy, co się do cholery stanie.

Artysta zaczął zapowiadać singiel, wysyłając odręczne notatki do fanów z całego świata, wyszczególniając przy tym lokalizacje w Londynie, Los Angeles i Niemczech. Wkrótce pojawiły się w nich samochody ozdobione tytułem singla, które przyciągnęły tysiące fanów.

YUNGBLUD zakończył niedawno serię wyprzedanych koncertów w ramach trasy YUNGBLUD – The World Tour. Latem wystąpi przed największą jak dotąd publicznością w Ameryce Północnej. Fani muzyki będą go mogli zobaczyć także w Polsce – artysta wystąpi na FEST Festivalu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl