Masłowska reaguje: "To jest ordynarna kradzież"

W obszernym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych Masłowska wyraziła oburzenie faktem wykorzystania stworzonej przez nią frazy.

HELA debiutuje singlem "Pani domu". Helena Englert rusza po muzyczną karierę

Podkreśliła, że choć często cieszy się z obecności swoich zwrotów w języku potocznym i kulturze, tym razem odczuwa wyłącznie sprzeciw. Jej zdaniem słowa "kanapki z hajsem" mają konkretną genezę i powinny pozostać jednoznacznie kojarzone z projektem Mister D. Zwracając uwagę na ich rozpoznawalność, pisarka stwierdziła, że w przypadku "Pani domu" nie chodzi o inspirację, lecz o przejęcie cudzego pomysłu.

Dalej wyjaśniła, że nie czuje się zaszczycona tym użyciem, a raczej zaskoczona i zawiedziona. W kosztownym — jak sama zaznaczyła — procesie twórczym każde słowo ma dla niej znaczenie, dlatego tak ostro reaguje na podobne sytuacje. Zapytała także retorycznie, czy naprawdę brakuje nowych idei, skoro sięga się po cudze.

Odpowiedź Heleny Englert: "To był hołd"

Reakcja Heleny Englert pojawiła się równie szybko. W długim oświadczeniu aktorka zwróciła się bezpośrednio do Masłowskiej, podkreślając swój ogromny szacunek wobec jej twórczości. Jak tłumaczyła, umieszczenie frazy w tekście miało być świadomym gestem — formą pastiszu i ukłonu w stronę artystki, której styl sama bardzo ceni.

Englert zaznaczyła, że w żadnym momencie nie próbowała przypisywać sobie autorstwa słów, które od lat funkcjonują w popkulturze dzięki Masłowskiej. Według niej takie nawiązania są elementem kulturowej wymiany i sposobem na tworzenie wielowarstwowej sztuki. Przyznała, że rozumie jednak, iż jej intencje mogły zostać błędnie odebrane.

W swojej wypowiedzi powtarzała, że zależy jej na budowaniu dialogu, a nie konfliktu. Podkreśliła również, że wszędzie, gdzie mogła, otwarcie wskazywała, skąd pochodzi cytowana fraza, traktując ją jako oczywiste nawiązanie do twórczości Masłowskiej — nie jako własny wymysł.

Gorąca dyskusja w branży i wśród fanów

Spór szybko przeniósł się do opinii publicznej. Jedni zwracają uwagę na potrzebę ochrony własności intelektualnej i pełne prawo Masłowskiej do reagowania, gdy ktoś korzysta z jej dorobku bez zgody. Inni z kolei bronią Englert, wskazując, że popkultura opiera się na cytatach, przetworzeniach i twórczych zapożyczeniach.

Niezależnie od oceny, debiut muzyczny Heleny Englert okazał się głośniejszy, niż ktokolwiek mógł przewidzieć. "Pani domu", której towarzyszy starannie przygotowany klip, miała być dla aktorki naturalnym wejściem w świat muzyki. Zamiast tego stała się początkiem dyskusji o granicach inspiracji i o tym, gdzie kończy się hołd, a zaczyna nadużycie.

Co dalej?

Ani Masłowska, ani Englert nie odniosły się na razie do kolejnych kroków, jakie mogą zostać podjęte w sprawie spornego fragmentu. Wytwórnia również nie wydała oficjalnego stanowiska. Nie wiadomo więc, czy w utworze pojawi się nowa wersja tekstu, czy też sprawa zakończy się wyłącznie na publicznej wymianie zdań.

Pewne jest jedno: debiut Heleny Englert nie przeszedł bez echa, a jej pierwsza muzyczna odsłona wywołała jedną z najgłośniejszych dyskusji ostatnich tygodni. W świecie, w którym sztuka nieustannie czerpie z tego, co było, granice twórczego zapożyczenia okazują się bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać.